„Będziesz moją pierwszą i ostatnią żoną” – o miłości Jana Kobuszewskiego i Hanny Zembrzuskiej

Był być może największym aktorem komediowym swojego pokolenia, jednak sam długo uważał się za niezdolnego do kabaretu. Zdawał sobie przy tym sprawę, iż zdecydowanie nie należy do typu amanta. O jego talencie wypowiadali się pozytywnie zarówno recenzenci, jak i obserwatorzy ówczesnego życia kulturalnego. Choćby Agnieszka Osiecka – poetka uważała, że należy stworzyć na reżyserii osobny wydział, który zająłby się realizowaniem filmów, wykorzystujących aktorskie umiejętności tego chudego Don Kichota o twarzy pociągłej i mizernej, jak sam zwykł siebie opisywać. Choć swoimi ponadczasowymi występami z Edwardem Dziewońskim w Kabarecie „Dudek” nie przestaje nas bawić, starość doświadczyła go nie tylko nawrotami choroby nowotworowej, lecz także problemami finansowymi. Wspominamy dzisiaj Jana Kobuszewskiego w związku z 90. rocznicą urodzin.

Mur getta stanął tam, gdzie był ich dom

Urodził się jako najmłodsze dziecko w warszawskiej rodzinie na Nowym Bródnie. Jego ojciec był kierownikiem biura sejfów w Pocztowej Kasie Oszczędności, matka zajmowała się domem. W 1935 roku rodzice zdecydowali się na przeprowadzkę na śródmieście, gdzie wszyscy pięcioro zamieszkali w kamienicy przy ul. Śliskiej. To tam zastała ich wojna i stamtąd w ‘41 zostali eksmitowani w związku z utworzeniem getta. Mur stanął dokładnie w tym miejscu, gdzie znajdowała się ich kamienica.

Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, miał dziesięć lat. Jak wspominał w książce Agnieszki Cubały „Warszawskie dzieci ‘44”:

Na początku była radość z wybuchu powstania, że biało-czerwona i tak dalej, że walka trwa, myśleliśmy, że powstanie potrwa parę dni. A potem już… Nie chcę do tych spraw wracać, przeszło, minęło.

To doświadczenie na zawsze zapisało się w jego pamięci, a po wojnie przez kilka lat próbował „odzyskać swoje dzieciństwo”. Czuł się „małym dzieciakiem z wielkimi przeżyciami”. Gdy po wygnaniu wrócili do Warszawy – najpierw przebywali w obozie przejściowym w Pruszkowie, potem w podkrakowskiej miejscowości Krzcięcice – rodzina zamieszkała przy ulicy Królowej Aldony na Saskiej Kępie.

Wtedy również, jesienią 1945 roku, obejrzał swoje pierwsze swoje spektakle teatralne, które wpłynęły na jego decyzję o tym, aby zostać aktorem. Początkowo znacznie bardziej pociągała go jednak kariera ichtiologa w związku z miłością do praskiego brzegu Wisły, gdzie chodził na wagary.

Za pierwszym razem nie zdał na aktorstwo

Dzisiaj trudno nie pamiętać jego ról z filmów Stanisława Barei czy notorycznie rozkojarzonego Pana Janka w cylindrze z programów Olgi Lipińskiej. Wspomniana wyżej Agnieszka Osiecka pisała w „Fotonostalgii”, że „powinny wszędzie wisieć plakaty, obrazy i znaki drogowe z postacią Kobuszewskiego w tańcu”, gdyż on swoim aktorstwem „zaprzecza wszelkim banalnym kanonom”.

A przecież niewiele zabrakło, aby ostatecznie zrezygnował z tej drogi, gdy za pierwszym razem został odrzucony przez komisję Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie:

Po prostu się nie przygotowałem. Musiałem przygotować dwa wiersze, fragment prozy i scenkę. A ja wziąłem sobie chyba najtrudniejsze fragmenty z literatury Polski: rolę Papkina, którego zresztą potem grałem, wiersz Majakowskiego i Stepy Akermańskie, a z prozy jakiś fragment Żeromskiego. To nie były rzeczy dla amatora.

Ostatecznie studia ukończył w 1956 i w tym samym roku rozpoczął pracę w Teatrze Młodej Warszawy, mieszczącym się w prawym skrzydle Pałacu Kultury i Nauki. Czyli tam, gdzie dzisiaj znajduje się Teatr Studio im. Stanisława Ignacego Witkiewicza.

Połączyła ich młodzieńcza miłość

Swoją żonę, Hannę Zembrzuską, poznał w wieku dwudziestu lat. Choć byli rówieśnikami, Hanna studiowała na roku niżej, lecz razem wchodzili w zawód i wspierali się od samego początku. W pierwszych latach ona była aktorką Teatru Ateneum, później Teatru Narodowego i Teatru Polskiego.

W 1965 roku urodziła się im córka, Maryna, dzisiaj pracująca jako konserwatorka i specjalizująca się w malarstwie. O relacji rodziców mówiła Hannie Faryna-Paszkiewicz, autorce książki „Kobusz. Jan Kobuszewski z drugiej strony sceny”, że:

Połączyła ich młodzieńcza miłość, która z czasem przerodziła się w przyjaźń, by pod koniec życia mogli wspierać się w najtrudniejszych momentach.

Choć aktor przez ostatnie 30 lat swojego życia zmagał się z nowotworem, na pierwszym miejscu stawiał zdrowie swojej żony. Hanna cierpiała na poważne problemy z nerkami, w związku z czym zalecano jej regularne dializy. Podobno bywało tak źle, że żona aktora nie mogła wstać z łóżka o własnych siłach. Z tego powodu wymagała ciągłej opieki. Wnuk pary, Maciej Bieske, wyznał, że dziadek był pogodzony z nachodzącą śmiercią, lecz:

Martwiła go tylko jedna sprawa, miłość jego życia: Babcia. Co będzie dalej? Mieli za sobą lata walki o jej zdrowie, a właściwie jej życie.

Za trzecim razem przegrał z rakiem

Pierwszy nowotwór zdiagnozowano u niego w 1987 roku. Był to rak jelita grubego. Kilka lat później ponownie stwierdzono u niego raka. Tym razem nie wierzył, że zdoła wygrać. Przeszedł poważną operacją na otwartym mózgu i jak sam mówił, przeżył tylko dzięki swojej żonie. To właśnie wtedy zaczęły się również jej problemy, a gdy ona opuściła szpital, jego po raz trzeci zaatakował nowotwór. Córka małżeństwa wspominała, że pod koniec życia ojca

Mama codziennie siadała przy łóżku […] Nie mówili wiele, padały tylko pojedyncze słowa, brali się za ręce i trwali w milczeniu. To była najpiękniejsza rozmowa o miłości, jakiej byłam świadkiem.

Przeżyli razem 63 lata.

Sonda
Często odwiedzasz groby bliskich i cmentarze?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki