Spis treści
Skolim zaśpiewał przy dzieciach. Występ gwiazdora wywołał lawinę krytyki
Niedawno w mediach głośno było o groźnie wyglądającym incydencie z udziałem popularnego wokalisty disco polo. Skolim spadł ze sceny podczas jednego ze swoich koncertów i doznał urazu, który skończył się założeniem gipsu. Kontuzja nie pokrzyżowała jednak jego planów zawodowych, ponieważ "król latino" postanowił kontynuować intensywną serię koncertów w całej Polsce, a na scenie prezentuje się po prostu siedząc na krześle.
Właśnie podczas takiego występu, gdy muzyk miał ograniczoną swobodę ruchów, wokół niego zgromadziła się grupa najmłodszych fanów. Do sieci błyskawicznie trafiło nagranie, na którym widać, jak Skolim wykonuje utwór „Kamikaze”, pełen przekleństw oraz jednoznacznych podtekstów seksualnych. To wideo natychmiast wywołało ogromne oburzenie wśród użytkowników internetu, którzy krytycznie ocenili dobór repertuaru. Zdecydowanej reakcji nie szczędziły również znane postaci, w tym Majka Jeżowska oraz Mariusz Kałamaga.
Dorota Zawadzka zabrała głos
Teraz swoje stanowisko w tej głośnej sprawie postanowiła przedstawić Dorota Zawadzka. Znana z telewizyjnego formatu „Superniania” specjalistka od psychologii dziecięcej chętnie dzieli się swoimi przemyśleniami w mediach społecznościowych. Na jej oficjalnym koncie na Facebooku często pojawiają się wpisy, w których analizuje bieżące sytuacje ze świata polskiego show-biznesu oraz popkultury.
Odnosząc się do obecnej afery z udziałem muzyka, ekspertka nawiązała do swojej publikacji z okresu sylwestrowego, która spotkała się z bardzo burzliwym odbiorem ze strony internautów. Zawadzka podkreśla jednak stanowczo, że jej intencją nigdy nie był osobisty atak na wokalistę, lecz zwrócenie uwagi na przekraczanie pewnych barier. Chodziło jej o to, jakie treści serwuje się dzisiaj najmłodszym pod płaszczykiem rozrywki.
"Półtora roku temu, po sylwestrowym występie Skolima w Polsacie, napisałam: „Rozkładam nogi twoje i biorę to, co moje” – śpiewa jakiś discopolowy pajac. Naprawdę to jest gwiazda? Koszmar. No i się zaczęło. Jedni bili mi brawo, inni pytali, co ja właściwie mam do Skolima, że przecież to tylko muzyka, że ludzie się bawią, że trzeba mieć dystans, że jestem przewrażliwiona. Skolim też odpowiedział. Najpierw z charakterystyczną dla siebie ironią, później w wywiadach mówił o mnie jako o „cudownej pani”, która wychowuje krzyczące dzieci. Tylko że ja od początku nie pisałam o tym, czy Skolim jest przystojny, czy umie śpiewać, czy ludzie mają prawo go lubić. Pisałam o treści. O granicy. O dzieciach. O tym, co dorosły świat podaje dzieciom jako rozrywkę" - czytamy.
"Superniania" szczerze: "Miałam rację"
W dalszej części swojego wpisu znana psycholożka skomentowała popularny w sieci filmik, na którym piosenkarz w obecności kilkulatków i ich rodziców wyśpiewuje wulgarne frazy m.in. o „zrobieniu jej na blacie”. Dorota Zawadzka jasno wytłumaczyła mechanizmy działania dziecięcego umysłu, wskazując, że najmłodsi odtwarzają usłyszane słowa, nie pojmując ich wulgarnego czy seksualnego znaczenia. Ekspertka zaznaczyła przy tym wyraźnie, że winą za takie sytuacje należy obarczać rodziców przyprowadzających pociechy pod scenę, a nie wyłącznie samego artystę.
"Dziecko nie jest małym dorosłym. Dziecko nie musi rozumieć seksualnego podtekstu, żeby zapamiętać słowa, nie musi wiedzieć, co one oznaczają, żeby je powtórzyć, nie musi mieć własnego TikToka, żeby zetknąć się z treścią, którą dorosły artysta wykonuje mu prosto do ucha. A potem słyszę: „Ale dzieci się świetnie bawiły”. No właśnie. Dzieci mają się bawić. To dorośli mają myśleć. [...] Ale jeśli piosenka zawiera seksualne i wulgarne treści, to nie jest dla mnie repertuar na imprezę, podczas której pod sceną stoją kilkuletnie dzieci, i nie będę udawała, że tego nie widzę tylko dlatego, że ktoś ma miliony wyświetleń" - napisała kultowa "Superniania".
"I dlatego dzisiaj powiem coś, czego właściwie nie chciałam mówić, bo nie chodziło mi nigdy o triumfowanie: Miałam rację. Nie dlatego, że nazwałam kiedyś Skolima „discopolowym pajacem”. To było ostre, może nawet zbyt ostre, ale to sylwestrowe emocje i TV. Miałam rację dlatego, że zwróciłam uwagę na coś, co dzisiaj widzimy jeszcze wyraźniej: nie każda treść, która bawi dorosłych, jest treścią odpowiednią dla dzieci. I jeszcze jedno. Nie ma co zrzucać całej odpowiedzialności na Skolima. On jest dorosłym wykonawcą. On odpowiada za swój repertuar, ale rodzice odpowiadają za swoje dzieci, a organizatorzy za wydarzenia, które nazywają rodzinnymi" - dodała.