Jerzy Kamas omal nie odrzucił roli Wokulskiego. Powód był jeden

Są role, które definiują karierę i stają się marzeniem każdego aktora. Gdy Jerzy Kamas otrzymał propozycję zagrania Stanisława Wokulskiego, poczuł jednak nie ekscytację, a głęboki niepokój. Okazja, która miała zapewnić mu nieśmiertelność, w jego oczach była pułapką, z której mógł nie wyjść bez artystycznych szram.

Jerzy Kamas jako Wokulski w czarnym cylindrze. Na miniaturze aktor w zielonej marynarce. Czytaj więcej na SE.
Autor: kadr TVP VOD/ Materiały prasowe

Dlaczego Jerzy Kamas bał się swojej największej szansy?

Był rok 1977, gdy na drodze Jerzego Kamasa stanęła propozycja, która miała na zawsze zdefiniować jego karierę. Reżyser Ryszard Ber widział w nim idealnego Stanisława Wokulskiego do swojej serialowej adaptacji „Lalki”. Dla aktora Teatru Ateneum, którego nazwisko było już marką, powinna to być wymarzona rola. A jednak, zamiast entuzjazmu, w Kamasie zrodziły się potężne wątpliwości. Propozycja, która dla wielu byłaby szczytem marzeń, dla niego stała się źródłem zawodowego lęku. Bał się, że postać, w którą ma się wcielić, została już bezpowrotnie zaszufladkowana, i to w najgorszy możliwy sposób.

Oczami Izabeli, czyli lęk przed porażką

Obawy aktora brały się z głębokiej analizy powieściowego pierwowzoru i jego dotychczasowego odbioru. Kamas doskonale zdawał sobie sprawę, że publiczność często patrzy na Wokulskiego oczami wyniosłej Izabeli Łęckiej, dla której był on jedynie dorobkiewiczem. „Ona uważała, że był gruby, z czerwonymi łapami i chamowaty. Dlatego kiedy zaproponowali mi tę rolę, miałem bardzo duże obiekcje” – wspominał po latach. Wizja bycia postrzeganym jako prostak z kupieckim rodowodem paraliżowała go. Nie chciał stworzyć bohatera, którego jedynym atutem jest majątek, a główną cechą – nieokrzesanie. Jego artystyczna intuicja podpowiadała mu, że pójście tą drogą skończy się stworzeniem karykatury, a nie postaci z krwi i kości.

Jak Jerzy Kamas odczarował bohatera Prusa?

Wewnętrzną walkę aktora zakończyły dopiero długie rozmowy z twórcami serialu. Przekonano go, że jego zadaniem nie jest powielanie krzywdzącego stereotypu, lecz stworzenie Wokulskiego na nowo. Miał pokazać mężczyznę inteligentnego, wykształconego i pełnego wewnętrznej siły, którego osobowość przyciąga równie mocno co jego fortuna. Kamas przyjął to wyzwanie. Zamiast prostaka z czerwonymi dłońmi, dał widzom bohatera pełnego charyzmy, elegancji i skomplikowanych namiętności. To był człowiek z zasadami, intelektualista, którego romantyczna dusza toczyła nieustanną walkę z twardą rzeczywistością.

Jerzy Kamas i Wokulski – skazani na sukces

Efekt tej artystycznej wolty przerósł najśmielsze oczekiwania. Krytycy pisali o jego kreacji jako o „twardym romantyzmie”, a widzowie zakochali się w Wokulskim, który był jednocześnie silny i wrażliwy. Rola, której tak bardzo się obawiał, stała się jego największym triumfem i na zawsze połączyła w świadomości Polaków nazwisko Kamas z postacią z powieści Prusa. Aktor udowodnił, że prawdziwa kreacja rodzi się nie z pewności siebie, lecz z wątpliwości, które zmuszają do poszukiwania głębszej prawdy o postaci. Jego Wokulski do dziś pozostaje niedoścignionym wzorem, dowodem na to, że czasem największy strach prowadzi do największego sukcesu.

Nowa ekranizacja Lalki - Jakubik ocenia | Kolumna Zygmunta
Dobrze znasz serial “Lalka” z lat 70.? Sprawdź w quizie czy pamiętasz obsadę ekranizacji słynnej powieści Bolesława Prusa!
Pytanie 1 z 10
Czy w serialu zagrał Mariusz Dmochowski?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki