Choć aktorce brakuje za kierownicą pewności siebie, widok i tak jest zniewalający. Marta w nowiutkiej lancii delta prezentuje się znakomicie. Zgrabny samochód idealnie wpasował się w jej temperament.
Ostatnio spotkaliśmy aktorkę, gdy z warszawskiego Ursynowa samiusieńka jechała do pracy do Teatru Kwadrat na Mokotowie. I choć jej samochód do setki rozpędza się w kilka sekund, Marta wcale nie korzystała z osiągów silnika lancii. Jechała powoli, ostrożnie, ciągle się rozglądając. Jakby nie do końca ufała swoim umiejętnościom.
Najważniejsze jednak, że się odważyła. Dotąd to ukochany aktorki wszędzie ją woził. A to do kosmetyczki, do pracy, na spotkanie z koleżanką, a nawet do krawcowej. Potem cierpliwie czekał i wracał z narzeczoną do domu.
Ale to już koniec. Bo Marta się usamodzielniła.