Monika Pikuła dostała czerwoną chemię i opuściła szpital. Jej mina i słowa poruszają

2026-10-22 5:09

Monika Pikuła (46 l.) na początku października poinformowała, że ma raka. Aktorka, którą obecnie można oglądać w najnowszym serialu HBO Max "Zmora", w poniedziałek pojawiła się w szpitalu by przyjąć ostatnią dawkę czerwonej chemioterapii. Opuszczając szpital na twarzy aktorki malował się uśmiech.

Monika Pikuła walczy z rakiem i namawia innych do badań

Październik to międzynarodowy miesiąc świadomości raka piersi. I to właśnie ten moment wybrała Monika Pikuła by poinformować fanów, o tym, że sama walczy z rakiem, który zdiagnozowano u niej w kwietniu. Aktorka, którą widzowie znają z takich produkcji jak: "Przyjaciółki", "Diagnoza", "Pierwsza miłość", "Krucjata", czy "Zmora", opowiedziała o swojej historii by namówić innych do przebadania się. 

Parę słów ode mnie, bo ja się z moją sytuacją wyjawiłam trochę późno, bo o całej sprawie wiem od kwietnia, ale uznałam, że po prostu ten październik jest tego wart i jeżeli ktokolwiek pod wpływem mojej historii i mojej łysej glacy skoczy na mammografię albo USG piersi, to tylko dobrze. Więc bardzo serdecznie was zachęcam, żebyście to zrobili, żebyście o siebie dbali, żebyście macali się nawzajem. A także panowie – macajcie swoje klaty, tudzież panie panom, panowie panom, macajcie się naprawdę. Rak piersi nie dotyczy tylko kobiet, w znikomym stopniu dotyczy mężczyzn, ale dotyczy. Więc macajcie się po prostu

- zaapelowała na Instagramie. 

ZOBACZ: Monika Pikuła zmaga się z rakiem. Aktorka wrzuciła zdjęcie prosto ze szpitala

Przyjęła ostatnią dawkę chemioterapii i opuściła szpital z uśmiechem na twarzy 

Gwiazda mimo chemioterapii czuje się na tyle dobrze, że cały czas może być aktywna zawodowo.

Bardzo wam jeszcze raz dziękuję za słowa wsparcia. Ja się bardzo dobrze czuję. Przede mną już tylko ostatnia czerwona chemia, więc mówię to po to, bo bardzo się cieszę i przez cały czas byłam aktywna. Miałam nieduże potknięcia oczywiście w badaniach krwi czy tam w ogóle ze zdrowiem, bywały dni, że byłam silniejsza, czasem słabsza, musiałam bardziej odpoczywać. Ale generalnie nie jest to taki diabeł straszny, bo to etap, którego się najbardziej bałam, a jednak chyba udało mi się jakoś tam w miarę obronną ręką przejść. Mówię o tym dlatego, że na pewno jestem w jakichś widełkach statystycznych i że chemioterapia nie musi oznaczać przykucia do łóżka, bycia pod kroplówką, jeszcze nie wiadomo czego. Oczywiście nie bagatelizujmy, bo takie sytuacje oczywiście też istnieją i są różne problemy i różne powikłania, no u mnie udało się nie przerywać pracy, normalnie funkcjonować, więc tak też się da

- dodała.

Aktorka w poniedziałek przyjęła ostatnią dawkę chemii. Szpital opuściła z uśmiechem na twarzy. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Aktorka przez pięć lat żyła z błędną diagnozą! Choroba nie odpuszcza. "Straciłam wszystko"

Zobacz galerię ze zdjęciami, która znajduje się pod artykułem. 

Joannna Koroniewska o badaniach i różowym październiku

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI