Smutne wieści ze świata polskiego teatru. Tomasz Fogiel, aktor i wieloletni solista Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni, nie żyje. Przez ponad cztery dekady współtworzył historię tej sceny, występując w znanych spektaklach i dzieląc się swoją wiedzą z młodszymi pokoleniami artystów. O jego śmierci poinformował Teatr Muzyczny w Gdyni. Współpracownicy pożegnali go z ogromnym wzruszeniem, wspominając nie tylko jego talent, ale także przyjaźń i wspólnie spędzone lata. Tomasz Fogiel miał 73 lata.
"Pan Tomek" nie żyje
O śmierci artysty poinformował Teatr Muzyczny w Gdyni, żegnając go jako wybitnego aktora, cenionego współpracownika i ważnego członka teatralnej społeczności. Wspomnienie opublikował również zespół artystyczny placówki. Z wpisu wynika, że Fogiel pozostawił po sobie nie tylko bogaty dorobek sceniczny, ale również wiedzę, doświadczenie i wiele wspomnień, którymi chętnie dzielił się z innymi.
Na teatralnych korytarzach zwracano się do niego po prostu "Pan Tomek". Za tym określeniem kryły się lata wspólnej pracy, wzajemny szacunek i relacje, które wykraczały poza zawodowe obowiązki.
Tomasz Fogiel występował w kultowych spektaklach
Przez ponad 40 lat Tomasz Fogiel był związany z Teatrem Muzycznym w Gdyni. Na tej scenie stworzył wiele ról, a jedną z produkcji, w których występował, był kultowy "Skrzypek na dachu" w reżyserii Jerzego Gruzy. Aktor wcielał się w Motela Kamzoila.
Zobacz również: Wielka tragedia podczas zawodów biegowych. 25-letnia influencerka nie żyje
W jego dorobku znalazł się również musical "Jesus Christ Superstar", w którym zagrał Heroda i Piotra. Ważne miejsce zajęły także inscenizacje "Lalki" oraz "Chłopów" w reżyserii Wojciecha Kościelniaka. W pierwszym spektaklu wcielił się w doktora Szumana, a w drugim zagrał Ślepca.
Fogiel zajmował się również dubbingiem, użyczając głosu postaciom w filmach i serialach. Swoim doświadczeniem wspierał także młodych adeptów aktorstwa, przekazując im wiedzę zdobytą podczas wieloletniej pracy artystycznej.
"Dziękujemy za wszystko"
W pożegnalnym wpisie Zespół Artystyczny Teatru Muzycznego w Gdyni podkreślił, jak ważną postacią był Fogiel dla całej teatralnej społeczności. Współpracownicy wspominali jego ogromną wiedzę, doświadczenie oraz anegdoty, które towarzyszyły im podczas wspólnych lat pracy.
Z ich słów wyłania się obraz człowieka, który był kimś więcej niż tylko kolegą ze sceny. Jego obecność, życzliwość i wszystko, czym dzielił się z innymi, pozostaną częścią historii gdyńskiego teatru.
Zobacz również: Straszne! Nie żyje 23-letni aktor! Zaatakował go tygrys!
Artyści zakończyli swoje pożegnanie słowami pełnymi wdzięczności i emocji. Nie zabrakło w nich podziękowań za wspólnie spędzony czas i przyjaźń.
Ranek 15 października okazał się dla nas najsmutniejszym w rozpoczętym niedawno sezonie teatralnym. Odszedł Nestor, wielki aktor, człowiek teatru, pedagog, przyjaciel, dobry duch teatralnych kulis Pan Tomasz Fogiel. Niewysłowiony jest ból naszego środowiska po tej stracie. Pan Tomek, bo tak najczęściej witaliśmy go na korytarzach, był chodzącą encyklopedią teatru. Jego role, anegdoty i przede wszystkim cenne uwagi odnośnie aktorstwa pozostaną na zawsze w naszej pamięci. Przez wielu uwielbiany Motel Kamzoil w legendarnej inscenizacji „Skrzypka na dachu” w reż. Jerzego Gruzy, Herod i Piotr z „Jesus Christ Superstar”, Doktor Szuman w „Lalce” czy Ślepiec w „Chłopach” Wojciecha Kościelniaka. Adepci Studium Wokalno - Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni, w którym od wielu lat uczył między innymi wiersza, czy scen aktorskich traktowali go jak swego mentora, ale i przyjaciela, z którym i pogadać i pośmiać się trzeba. Jego relacja ze studentami często miała charakter ojcowski, niekiedy surowy, ale jednocześnie pełen ciepła i oddania. Od kilku lat organizował im obozy z szermierki, które zapewne wspominają i wspominać będą, jako coś niepowtarzalnego. Jego celne uwagi były dla nas młodych aktorów zawsze cennymi wskazówkami, do których nie wolno było się nie zastosować. Inaczej można było „nadziać się” na jego surowy wzrok, bądź lekki uśmiech pod nosem, mówiący „no Młody.. jeszcze wiele przed Tobą”. Ale w tym wszystkim nigdy nie miał złych intencji. Chciał dobrze dla każdego, a przede wszystkim dla Teatru. Dziękujemy za wszystko Panie Tomku! Żegnaj i do zobaczenia gdzieś… tam… kiedyś…Odejście Tomasza Fogla to strata dla Teatru Muzycznego w Gdyni, z którym artysta związał ponad cztery dekady swojego życia. Pozostawił po sobie role, wspomnienia i dorobek, który na długo pozostanie częścią historii tej sceny.
Czytaj także: Pilne! Nie żyje legenda radiowej Trójki. "Dzwonił, wspierał, pomagał"