Sekcja zwłok wyznaczona po śmierci Jarosława Kozidraka była standardową procedurą w takich sytuacjach. Kozidrak zmarł nagle w mieszkaniu, po prostu osunął się na keyboard, na którym nocą komponował piosenki. Pogotowie do mężczyzny wezwał kolega, który wraz z nim wynajmował mieszkanie.
W rozmowie z "Super Expressem" syn zmarłego, Marcin Kozidrak mówił: - Ratownicy, którzy przyjechali na miejsce, stwierdzili zatrzymanie akcji serca. Tata miał cukrzycę i problemy z kręgosłupem. Pod koniec życia prawie nie mógł chodzić. Ale procedury, to procedury. Sekcja zwłok musiała zostać przeprowadzona.
Prokurator Katarzyna Matusiak, z prokuratury w Lublinie, w rozmowie z "Faktem" powiedziała, że śledztwo w sprawie śmierci brata Beaty Kozidrak zostało umorzone. – Gdy porównaliśmy zeznania świadków z wynikami sekcji, stało się jasne, że zmarły był bardzo chorym człowiekiem. To był zgon spowodowany naturalnymi przyczynami - wyjaśniła prokurator.