Morderca Zauchy przerwał milczenie: 15 lat więzienia to niska, symboliczna kara

2019-05-13 11:45 MGa
Andrzej Zaucha
Autor: archiwum se.pl

Yves Goulais, francuski reżyser filmowy, ma czarna kartę. Kojarzony jest z zabójstwem piosenkarza Andrzeja Zauchy (+42 l.) i jego kochanki, aktorki Zuzanny Leśniak (+26 l.), która była jego żoną. Do morderstwa doszło 10 października 1991 roku na parkingu przed Teatrem STU w Krakowie po zakończonym spektaklu „Pan Twardowski”, w który Zaucha występował. Goulais oddał w kierunku piosenkarza dziewięć strzałów z pistoletu. Świadkowie tragedii twierdzili, że Leśniak zasłoniła piosenkarza własnym ciałem.

Yves Goulais od razu po zabójstwie przyznał się do winy i został skazany na 15 lat więzienia. Nie odsiedział jednak całej kary. Na wolność wyszedł w 2005 roku i pozostał w Polsce. Pod pseudonimem pracuje w Warszawie przy serialach, jest też współtwórcą dużego polskiego hitu kinowego opowiadającego o rozliczeniach z przeszłością - czytamy na WP.pl.

Morderca Andrzeja Zauchy został odnaleziony przez dziennikarzy Wirtualnej Polski. Yves Goulais zgodził się odpowiedzieć na ich pytania. Reżyser ostrzegał piosenkarza, że go zabije, gdy dowiedział się o romansie jego żony.

- Gdy znalazłem Andrzeja w moim mieszkaniu powiedziałem mu: będę musiał cię zabić. Te słowa same wyszły mi z ust. Andrzej był zaskoczony, przestraszony, gdy mnie zobaczył. On był największą ofiarą tego wszystkiego - wyznał po latach Goulais. - Mój problem polegał na tym, że byłem słabym człowiekiem, który nie potrafił znieść upokorzenia. Gdybym był mocny, wziąłbym to na barki, pogodziłbym się z tym, co się stało -  dodał.

Yves Goulais żałuje tego co zrobił. Twierdzi, że wyrok, który usłyszał był za niski. - Chciałbym cofnąć czas i zmienić to, co się stało. Tak się niestety nie da. To będzie zawsze we mnie siedziało. (...) Nie czuję się ofiarą. Ja żyję, a Zuzanna i Andrzej nie. Oni mieli prawo się spotykać. Czułem się jednak zdradzony. Nie miałem absolutnie prawa do takiej reakcji, do jakiej doszło. Dopiero niedawno zrozumiałem, jakie mechanizmy sprawiły, że ja – normalny człowiek, jeżdżący do szpitali z pomocą charytatywną, nagle stałem się potworem. Potem czułem się bardzo winny i pobyt w więzieniu mnie uratował. Oceniam, że 15 lat więzienia to niska, symboliczna kara - stwierdził.

Wyjawił także, że część pieniędzy, które otrzymał za sprzedaż krakowskiego mieszkania przekazał córce Zauchy - Agnieszce, która dwa lata prze zamordowaniem ojca, straciła także matkę. Elżbieta Zaucha zmarła 31 sierpnia 1989 roku na udar mózgu.

- Nie mam nic do powiedzenia o tym panu. To są kwestie dotyczące prywatnej sfery, nie chcę o nich rozmawiać. Co innego, gdybyśmy mieli mówić o tatuażach, o sztuce...  - powiedziała WP.pl Agnieszka Zaucha.

Andrzej zaucha został pochowany obok żony na Cmentarzu Prądnik Czerwony w Krakowie. Zuzanna Leśniak spoczywa w grobie rodzinnym na cmentarzu parafialnym w Nowym Sączu–Biegonicach.

Rocznica śmierci Andrzeja Zauchy, Maria Szabłowska: Gdyby nie śpiewał, byłby kajakarzem