Twórca "Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka" zdradza jak zarabia na disco - polo. Opowiada o potwornej chorobie

2020-08-14 8:13 Martyna Rokita
Adam Konkol: Podarowano mi kolejne życie
Autor: East News Adam Konkol

Adam Konkol (45 l.) założyciel zespołu Łzy oraz autor największych hitów Paulli ostatnimi czasy z powodzeniem tworzy muzykę disco polo. Zmagający się z poważną chorobą płuc i serca artysta już dawno wyprzedził postawione przed laty rokowania. Wciąż ma apetyt na życie i choć nikt nie wierzył, że dożyje 40-stki, on ma ochotę, by przekroczyć 100 lat. Prywatnie jest dumnym tatą trójki dzieci i szczęśliwym mężem.

Coraz częściej tworzysz dla artystów disco polo. Skąd u Ciebie zwrot w tę stronę muzyczną?

Niecałe cztery lata temu doszedłem do wniosku, że warto zaprzyjaźnić się z muzyką disco polo, ponieważ miałem dość sytuacji na rynku muzyki pop-rockowej. Duże radia grają coraz mniej dobrych polskich utworów. Za to w nurcie disco polo ktoś dał mi szansę, spróbowałem i od razu trafiłem do milionów słuchaczy. Przełomowym momentem była sytuacja, kiedy mój zespół Łzy, który w swojej karierze odniósł ogromne sukcesy, ciągle dostawał odmowę grania nowych piosenek w dużych stacjach. Wtedy pomyślałam sobie, że „jak nie drzwiami to oknem” i zaproponowałem współpracę kilku artystom disco polo, efekty współpracy przeszły moje największe oczekiwania.

Twoje piosenki mają w swoim repertuarze takie zespoły jak Exaited, Etna, Boys, Top Girls, a ostatnio nawet Dawid Narożny. Jak wygląda ta współpraca?

Na co dzień słucham dosłownie wszystkich gatunków muzycznych, ale od jakiegoś czasu przyglądam się uważnie temu nurtowi disco polo i muszę przyznać, że jest w tym gatunku sporo zdolnych, wrażliwych ludzi, z którymi warto podjąć współpracę. Ponieważ jestem muzycznym kameleonem, który jest w stanie napisać wszystko, od rocka, pop-u, poprzez hip-hop to i z tworzeniem disco polo nie mam problemu. Zachwyca mnie też niezwykła serdeczność i otwartość ze strony gwiazd disco polo. Dodam jednak, że nie produkuję piosenek z tzw. taśmy. Wszystko musi być przemyślane i dopieszczone. Nie idę na ilość. Wciąż zależy mi na jakości.

Masz swój sprawdzony sposób na stworzenie przeboju?

Polacy lubią biesiadno-taneczne rytmy. Kiedy tworzę piosenkę i chcę, by była przebojem, to próbuję sobie wyobrazić jak lekko wstawieni ludzie na weselu o 23:30 zachowaliby się, gdyby ktoś im nagle puścił dany utwór (uśmiech).

Idzie zarobić na disco polo?

Jak się jest dobrym, to tak (uśmiech). Ja nie narzekam, ale oprócz kilku kawałków disco polo, mam na koncie ponad 500 innych utworów, gdzie jestem autorem słów i muzyki, więc sobie radzę. Nie martwię się o swoją przyszłość.

Dodajmy jeszcze, że zespół Łzy wciąż gra i ma się dobrze.

Tak, mimo innych projektów nie zaniedbuję mojego zespołu. Mieliśmy zaplanowaną trasę koncertową liczącą 50 koncertów, ale niestety przez pandemię 40 przełożono na przyszły rok, a 10 pozostałych wciąż jest w zawieszeniu. W przyszłym roku obchodzimy 25-lecie, wiec mam nadzieję, że wystąpimy na kliku dużych festiwalach i będziemy świętować razem z naszą publicznością. Oby tylko zdrowie dopisywało…

Powszechnie wiadomo, że od lat zmagasz się z poważną chorobą. Zespół Eisenmengera, który niszczy Twoje płuca i serce to nie przelewki. Jak się teraz czujesz?

Bardzo dobrze. Czuję się lepiej niż, kiedy miałem 25 lat, a mam już 45. Wciąż biorę mnóstwo leków, ale medycyna, jeśli chodzi o moją wadę serca znacznie poszła do przodu. Dzięki temu, po raz kolejny podarowano mi życie. Codziennie zażywam lek, który pozwala mi funkcjonować prawie tak samo jak zdrowemu człowiekowi.

Polecamy także inne wywiady "Super Expressu": Majka Jeżowska szczerze o operacjach plastycznych: "Poprawiłam sobie..."

Dużo wydajesz na leki?

Moje leczenie jest kosztowne, ale już refundowane. Kiedyś tak nie było i znaczną część zarabianych na muzyce pieniędzy wydawałem, żeby ratować siebie. Na szczęście szybka popularność sprawiła, że na finanse nie mogłem narzekać, więc udało mi się przetrwać najgorsze czasy. Teraz już nie muszę się martwić, bo leki są na NFZ.

Czy Ty jako osoba, która ma problem z sercem i z płucami szczególnie jesteś narażony na koronawirusa, a nawet idącą za nim śmierć?

Na początku bardzo się bałem, że jak zachoruję, to koniec. Pierwsze trzy tygodnie nie wychodziłem nigdzie z domu. Dopadł mnie wielki niepokój, ale moja profesor uspokoiła mnie, że bardziej chodzi o odporność, a tę mam dobrą, więc nie powinienem zachorować, a jak zachoruję to przejść bezobjawowo. Teraz podchodzę do tego bardziej na luzie.

A czy przez swoją chorobę musiałeś z czegoś w życiu zrezygnować?

Zawsze starałem się żyć normalnie. Przynajmniej na tyle, na ile pozwalało mi zdrowie. Przede wszystkim nie poddawałem się, przyjmowałem leki, uważałem na siebie. Tym bardziej, że mam dla kogo żyć. Doczekałem się wspaniałej rodziny. Czasem sobie żartuję, że chciałbym być długowieczny. Wymyśliłem sobie kiedyś, że będę żył minimum 106 lat i mam zamiar dotrzymać słowa (śmiech). Kiedyś licytowano się, ile mi jeszcze zostało, a to nie ważne ile zostało, ważne, by każdy dzień przeżyć jak najpiękniej. W każdym razie nie wybieram się na tamten świat. Mało tego powiedziałem sobie, że wbrew oczekiwaniom nie umrę na serce, tylko, np. rozbiję się jakąś maszyną latającą. Znając swój charakter, pewnie uda mi się dożyć tych 106 lat. Bardzo kocham życie i jestem mega szczęśliwym i spełnionym człowiekiem, dlatego jak zasypiam, marzę o tym, żeby się rano obudzić. Po prostu uwielbiam żyć.

Miałeś kiedyś chwilę zwątpienia?

Wiele razy poddawałem się, lecz jedynie w myślach, ale chcę być dla innych przykładem, że choć nie zawsze wszystko układało się po mojemu, to szedłem do przodu. Teraz wiem, że nie wolno się poddawać. Nigdy! Od dawna każdy mój dzień jest bonusem i nie mam zamiaru użalać się nad sobą. Żyję pełną piersią. Jak miałem 20 lat, myślałem, że nie dożyję czterdziestki, dziś mam 45 i mam wrażenie, że czas się dla mnie cofa. Jest coraz lepiej (uśmiech).

Widziałam, że Twoja córeczka też zaczęła śpiewać. To powód do radości?

Oczywiście. Nadia nie tylko śpiewa, ale już komponuje własne piosenki i pisze teksty, prowadzi również swój program w TVP, w którym uczy dzieci grać w szachy, a ma dopiero 10 lat. Cieszę się, że nasze dzieci mają swoje zainteresowania i pasje, jestem z nich bardzo dumny.

Rozmawiała Martyna Rokita

Najnowsze