Był legendą czasów PRL. Nie bał się nikogo, nawet samego "Boga boksu". Kim był Zbigniew Pietrzykowski?

W szarej rzeczywistości PRL jego pięści rozświetlały Polakom mrok. 4 października przypada 92. rocznica urodzin Zbigniewa Pietrzykowskiego, legendy polskiego boksu, o której nie wolno zapomnieć. To on jako jeden z nielicznych stawił czoła młodemu Cassiusowi Clayowi, przyszłemu Muhammadowi Alemu. Jak potoczyła się ta walka i dlaczego jego nazwisko do dziś budzi respekt?

  • Zbigniew Pietrzykowski to legenda boksu, która w szarej rzeczywistości PRL stała się dla Polaków symbolem siły i niezłomności.
  • Jako jeden z nielicznych na świecie stawił czoła młodemu Cassiusowi Clayowi, przechodząc do historii jako pięściarz, który wytrzymał z nim pełen dystans.
  • Odkryj kulisy tej historycznej walki i poznaj jego drogę na szczyt, która zaczęła się w tajemnicy przed własnym bratem.

Od tajemnicy przed bratem do kadry narodowej

Jego droga na sam szczyt światowego boksu zaczęła się... w tajemnicy. Starszy brat Wiktor, sam trenujący boks, nie chciał, by Zbigniew poszedł w jego ślady. Młody chłopak był jednak uparty i zdeterminowany. Zapisał się do nowo powstałej sekcji Bialskiego Klubu Sportowego, a jego talent eksplodował niemal natychmiast. Szybko piął się po szczeblach kariery, od wagi papierowej do lekkopółśredniej, a jego postawa w ringu sprawiła, że nawet sceptyczny brat musiał uznać jego klasę.

Przeczytaj także: Michał Cieślak pewny siebie przed walką życia. "Połamię go. Zobaczymy, kto wytrzyma"

Pierwsze walki ligowe, wygrane w świetnym stylu, były tylko zapowiedzią tego, co miało nadejść. Już w 1953 roku, jako nastolatek, został powołany do kadry na mistrzostwa Europy w Warszawie, gdzie od razu zdobył brązowy medal. To był początek ery wielkiego "Piskorza", jak go nazywano.

Trzy igrzyska, trzy medale i walka, która przeszła do historii

Zbigniew Pietrzykowski był człowiekiem, który przywoził medale z każdych igrzysk olimpijskich, na które pojechał. W 1956 roku w Melbourne zdobył brąz, ulegając jedynie słynnemu Węgrowi László Pappowi. Cztery lata później w Rzymie stoczył bój, który na zawsze zapisał się w annałach sportu. W finale wagi półciężkiej jego rywalem był młody, nieznany szerzej Amerykanin, Cassius Clay. Pietrzykowski był jedynym, który w Rzymie wytrzymał z Clayem pełen dystans i postawił mu twarde warunki.

Zobacz też: Były mistrz świata w boksie zastrzelony przed własnym domem. Szokujące morderstwo

Choć Polak przegrał na punkty, nikt wtedy nie przypuszczał, że właśnie był świadkiem narodzin legendy – Muhammada Alego. Zwieńczeniem jego olimpijskiej kariery był trzeci medal, brązowy, zdobyty w Tokio w 1964 roku. Do tego dołożył aż cztery tytuły mistrza Europy, stając się absolutnym dominatorem na Starym Kontynencie.

Rekordzista, trener i poseł. Życie po zejściu z ringu

Jego bilans do dziś robi kolosalne wrażenie: 350 stoczonych walk, z których wygrał aż 334. Jedenaście razy stawał na najwyższym stopniu podium mistrzostw Polski, co przez dekady było rekordem nie do pobicia.

Po zawieszeniu rękawic na kołku w 1968 roku nie zniknął ze świata sportu. Został cenionym trenerem, wychowując kolejne pokolenia pięściarzy, a także aktywnie działał w Polskim Komitecie Olimpijskim. Jego autorytet i charyzma sprawiły, że zaangażował się również w politykę, sprawując w latach 1993-97 mandat posła na Sejm.

Zbigniew Pietrzykowski zmarł 19 maja 2014 roku, pozostawiając po sobie spuściznę wielkiego sportowca i człowieka, który w najtrudniejszych czasach dawał Polakom powody do dumy. Był symbolem niezłomności, siły i charakteru, który na zawsze pozostanie w sercach kibiców.

MISTRZ ŚWIATA W BOKSIE MICHAŁ CIEŚLAK: „PO ŚMIERCI OJCA MUSIAŁEM NAGLE WYDOROŚLEĆ” | SPORTOWY FLESZ
Ultrałatwy QUIZ nie tylko dla fanów boksu. Andrzej Gołota czy Tomasz Adamek? Jedno pytanie, dwie odpowiedzi
Pytanie 1 z 20
Za ciosy poniżej pasa w walce z Riddickiem Bowe'em zdyskwalifikowany został:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI