Władimir Semirunnij dzisiaj powalczy o medal igrzysk i oby piątek 13 lutego był dla niego szczęśliwy. W Mediolanie reprezentującego Polskę łyżwaiarza szybkiego wspiera jego dziewczyna.
Władimir Semirunnij DZIEWCZYNA
Władimir Semirunnij ma dziewczynę. Towarzyszy mu podczas igrzysk w Mediolanie – przyleciała specjalnie, by dopingować go na żywo. - Moja dziewczyna przyleciała już do Mediolanu, a to jeden z najważniejszych kibiców - zdradził łyżwiarz w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Na Instagramie Władimir Semiurunnij nie dzieli się z kibicami zdjęciami, dbając o swoją prywatność. O szczegółach związku mówi mało, ale podkreśla, że jej obecność bardzo pomaga mu zachować spokój przed startami.
Władimir Semirunnij RODZICE
Władimir Semirunnij pochodzi z Rosji, a jego rodzice to Rosjanie. Mama łyżwiarza szybkiego jest nauczycielką, tata pracuje w branży IT (informatyk). Dziadek był inżynierem, babcia pracowała w banku. Rodzina zawsze wspierała jego sportową pasję – nawet gdy zdecydował się wyjechać z Rosji. Po otrzymaniu polskiego obywatelstwa (sierpień 2025) Władimir od razu zadzwonił do mamy. - Była w szoku, trochę popłakała z radości – wspominał. Rodzice są dumni, choć oglądają jego starty przed telewizorem w Rosji. - Mam najlepszych rodziców, zawsze mnie wspierali - podkreśla. - Rodzice i cała rodzina z Rosji będą oglądać przed telewizorami. Są bardzo dumni. Mówią, że jestem najlepszym synem. A ja mówię, że mam najlepszych rodziców. Zawsze mnie wspierali i dalej wspierają. Cieszę się, że ich mam - stwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą"
Karol Nawrocki nadał mu obywatelstwo. Uciekł z Rosji, żeby normalnie żyć. Oto Władimir Semirunnij
Władimir Semirunnij SYLWETKA I CIEKAWOSTKI
Władimir Semirunnij od ósmego roku życia związany jest z łyżwami. Wcześniej próbował piłki nożnej i karate, ale szybko rezygnował. Trenuje w Tomaszowie Mazowieckim w klubie Pilica. Znany z niesamowitej ambicji – gdy trener każe zrobić 4 godziny na rowerze, on robi 5. Charakteryzuje go etos pracy i odporność psychiczna. Mówi po polsku bardzo dobrze, choć z lekkim akcentem.
Po inwazji Rosji na Ukrainę wyjechał z ojczyzny, bo nie chciał, by polityka niszczyła mu karierę i bał się mobilizacji. W Rosji zostawił rodzinę, przyjaciół i dotychczasowe życie. Pierwszy kontakt z polską kadrą nawiązał telefonicznie z trenerem Pawłem Abratkiewiczem. Rosyjskie media pisały o nim krytycznie po zmianie barw. Polski paszport odebrał osobiście w 2025 roku. Marzy o złotym medalu olimpijskim i śpiewaniu „Mazurka Dąbrowskiego” na podium.