Hanna Szczepanowska: Dla nas to nie autorytet

2012-08-03 4:00 Tomasz Walczak
Hanna Szczepanowska
Autor: Marcin Smulczyński

Brytyjski historyk Norman Davies stwierdził, że trzeba by skończyć z obchodami rocznic Powstania Warszawskiego. Polemizuje z tym żołnierz AK Hanna Szczepanowska

"Super Express": - W obchodach kolejnych rocznic wybuchu Powstania Warszawskiego żałoba wiąże się z triumfalizmem i samozadowoleniem, jak chce tego prof. Norman Davies?

Hanna Szczepanowska: - Przede wszystkim wydaje mi się, że położenie akcentu na żałobę w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego jest dużym nieporozumieniem. Przecież ten dzień jest budzeniem się ducha Polaka, który przez wieki swoją rycerskością i walecznością bronił niepodległości naszego kraju. 1 sierpnia 1944 chodziło nam, powstańcom, o to samo. To nie jest więc pogrzeb, który odbywa się po raz 68, ale przypomnienie ducha walki, który nam wtedy towarzyszył. Cieszę się, że młodzież, która jest z nami 1 sierpnia, rozumie to tak samo jak my.

- Budzi w pani jakieś wątpliwości wypowiedź prof. Daviesa, że zachłysnęliśmy się tym, że można wreszcie mówić o Powstaniu i upamiętniać je?

- Nie wiem, czy pan Davies, który przecież zna historię i kulturę Polski i tak dobrze mówi w naszym języku, przypadkiem nie użył tego słowa błędnie. Ja pamiętam, że 1 sierpnia 1944 roku nie zachłysnęliśmy się, a byliśmy pełni euforii w dążeniu do wolności. Dziś też uważam, że nie ma żadnego zachłyśnięcia się możliwością obchodów.

- Nie ma przesady w tym, jak świętujemy ten dzień?

- Ależ absolutnie! Zresztą, mimo szacunku do pana Daviesa, nie uważam, że jest dla nas autorytetem, który mógłby nam mówić, jak mamy świętować ten dzień. Są ludzie, którzy historię Polski na przestrzeni wieków zgłębili lepiej, a także ci, których przodkowie przeżyli różne wydarzenia z dziejów naszego kraju na własnej skórze.

- W związku z upolitycznieniem rocznicy wybuchu Powstania Norman Davis postuluje, aby przestać je obchodzić. Dla powstańca to dziwne słowa?

- Wie pan, to jest nasze święto i jeżeli ktoś to rozumie inaczej, jest mi bardzo przykro. Chciałabym, żeby tego dnia wszystko było jednak podporządkowane prawdziwym wartościom, jakie niosło ze sobą Powstanie. Zawsze będę mówić o tym, że kiedy tuż przed Powstaniem poszłam pożegnać się z matką, ta nawet nie drgnęła. Wyciągnęła tylko rękę do pocałowania, bo wtedy taki był zwyczaj, tak jakbym szła do szkoły. Kiedy po latach zapytałam ją, co wtedy czuła, kiedy jej 15-letnia córka szła na wojnę, odpowiedziała, że czuła dumę. I to jest ważne.

Hanna Szczepanowska

Żołnierz AK, łączniczka w Powstaniu Warszawskim

Najnowsze