Kaczyński odpowiada za Polski Ład? Marek Belka nie ma wątpliwości [EXPRESS BIEDRZYCKIEJ]

2022-01-24 14:12
Express Biedrzyckiej. Gość: Marek Belka
Autor: GRAFIKA SE Marcin Podziemski

Premier przyznał w piątek (21 stycznia), że w Polskim Ładzie pojawiły się "potknięcia" i zapowiedział korektę programu. Część polityków opozycji twierdzi jednak, że to nie wystarczy i domaga się dymisji odpowiedzialnych za wprowadzenie nowego systemu podatkowego. - Przede wszystkim za to, jaki był kształt tzw. Polskiego Ładu i w jaki sposób został on wprowadzony, odpowiada prezes Jarosław Kaczyński - mówi w programie "Express Biedrzyckiej" Marek Belka.

Według Marka Belki "trzeba przywrócić przejrzystość w finansach publicznych". - Nie można walczyć z inflacją, tak naprawdę ją stymulując. Klika miesięcy temu taki sam błąd popełniano w Narodowym Banku Polskim, ale nastąpiła ostra korekta. Tak samo ostra jest potrzebna w polityce budżetowej - mówi gość Kamili Biedrzyckiej.

Kamila Biedrzycka: Premier Morawiecki wprowadza korekty do Polskiego Ładu… i wszystko stało się prostsze?

Marek Belka: Należałoby zadać takie pytanie wykwalifikowanym doradcom podatkowym, bo to oni są chyba w stanie depresji. Już dotychczas trudno było zrozumieć cokolwiek z tych zmian podatkowych, a w tej chwili sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Zwracam uwagę na stwierdzenie pana premiera, że dla pewnej grupy podatników będzie opcja skorzystania ze starego systemu. I teraz pytanie – czy to dotyczy tylko osób fizycznych, czy także prowadzących indywidualną działalność gospodarczą? Czy bierzemy tu pod uwagę także składkę zdrowotną czy nie? Konia z rzędem temu, kto precyzyjnie wyjaśni te plany. Ja jestem przerażony.

Express Biedrzyckiej - Marek Belka: Mamy rozpad polityki gospodarczej rządu

- Tym, co czeka podatników czy złym klimatem inwestycyjnym, z którym mamy już do czynienia w związku z Polskim Ładem?

- Będziemy mieli dalsze obniżenie skłonności do inwestowania. W takiej sytuacji po prostu się nie inwestuje, bo nie ma pewności prawnej. Dotyczy to zarówno inwestorów krajowych, jak i zagranicznych, którzy coraz częściej się zastanawiają czy do Polski – dotychczas bardzo atrakcyjnego rynku – w ogóle się wprowadzać. Po drugie, ludzie będą starali się uciekać w konsumpcję, także tę bardziej luksusową. Ci, którzy mają pieniądze będą kupować mieszkania, bardzo drogie samochody.

- A taka konsumpcja będzie dodatkowo napędzać inflację i związaną z nią drożyznę.

- Wszystkie wydatki napędzają inflację. Rząd nie chce przyjąć do wiadomości, że walka z inflacją jest bolesna z definicji. A to, co robi, to tylko wprowadzanie pewnych elementów osłonowych i przesuwanie szczytu inflacyjnego o kilka miesięcy. Bo przecież obniżanie podatków jest działaniem proinflacyjnym – wzmaga konsumpcję. Mamy do czynienia z rozpadem polityki gospodarczej tego rządu.

- Czyli przed jeszcze wyższą inflacją, niż ta którą mamy w tej chwili, uciec się nie da?

- Nie za pomocą tych instrumentów, które są stosowane. Można się oczywiście modlić - mamy od tego specjalistów w obozie rządzącym – żeby ceny paliw, ropy i gazu na rynkach światowych gwałtownie spadły, ale na to się raczej nie zanosi.

- Dziwi pana, że za chaos związany z Polskim Ładem do tej pory nikt nie poniósł konsekwencji?

- Nie jestem taki szybki, żeby palcem wskazywać winnych. Choć pewnie by się dało, bo przede wszystkim za to, jaki był kształt tzw. Polskiego Ładu i w jaki sposób został on wprowadzony, odpowiada prezes Jarosław Kaczyński. Przecież to był jego instrument gry na wcześniejsze wybory, albo nawet te w terminie konstytucyjnym. A przecież prezes sam się nie zwolni.

- Jakie kroki powinien teraz podjąć rząd?

- Przede wszystkim trzeba przywrócić przejrzystość w finansach publicznych. Społeczeństwu trzeba mówić o problemach, a nie o sukcesach, bo tych jest coraz mniej. To są rady polityczne, ale od tego trzeba zacząć. Nie można walczyć z inflacją, tak naprawdę ją stymulując. Klika miesięcy temu taki sam błąd popełniano w Narodowym Banku Polskim, ale nastąpiła ostra korekta. Tak samo ostra jest potrzebna w polityce budżetowej. Ale to wiąże się z kosztami społecznymi, których uniknąć się nie da. Czym później się będziemy do tego brali, tym wyższe i bardziej dotkliwe one będą.

- O jakich kosztach mówimy?

- O wzroście bezrobocia i spowolnieniu, lub wręcz wyhamowaniu, wzrostu płac. Kilka lat mieliśmy festiwal, zabawę i karnawał w gospodarce, a teraz przychodzi czas postu.

- Pytanie czy PiS na ten post zdecyduje się za czasu swoich rządów, bo podobno w kuluarach mówi się o tym, że prezes PiS zastanawia się nad kolejnymi programami socjalnymi, żeby osłodzić części społeczeństwa ten trudny czas.

- To byłaby polityka spalonej ziemi. Chodzi o to, żeby jakoś dotrwać do wyborów i je wygrać, a co po nich, to już będziemy się martwić później. A jeśli wygrałaby opozycja i przejęła rządy w Polsce, to ona będzie miała na grzbiecie ten balast. Ja już 20 lat temu byłem w rządzie, w którym trzeba było sprzątać po prawicy bardzo poważne problemy. Pamięta pani słynną „dziurę Bauca”.

- Oczywiście. Tamte problemy da się porównać z dzisiejszymi?

- Wtedy przegięliśmy w kierunku dyscypliny finansowej i efekt był odwrotny do zamierzonego, bo krajowi groziła niewypłacalność. Dzisiaj natomiast – w odróżnieniu od tego, co było 20 lat temu – mamy zniszczone podstawy mikroekonomiczne. Służba cywilna praktycznie nie istnieje, ludzie na odpowiedzialnych stanowiskach są mało kompetentni, albo dopiero się uczą. Sytuacja jest pod tym względem o wiele gorsza, chociaż na pewno nie grozi nam bankructwo rodem z Grecji. Rozmawiała Kamila Biedrzycka

Sonda
Myślisz, że Polski Ład poprawi twoje życie?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE