Minister z koronawirusem mówi, jak przeniósł chorobę. Wystarczyła prosta rzecz

2020-04-04 10:48 MO
Michał Woś z rodziną
Autor: Kasia Zaremba/Super Express Michał Woś z rodziną

- Wirus zabija niezależnie od wieku. Powinni o tym pamiętać młodzi ludzie. To nie jest zwykła grypa i każdy organizm reaguje inaczej – powiedział minister środowiska Michał Woś, który zachorował na koronawirusa.

Młodzi powinni z dużą pokorą podchodzić do tego wirusa. To nie jest zwykła grypa i każdy organizm reaguje inaczej – podkreśla w rozmowie z sobotnim „Plus Minus” szef resortu środowiska Michał Woś, który zachorował na koronawirusa. Minister opowiedział o swoim i jego rodziny doświadczeniu z tą chorobą. Zachorowała także jego żona i córka. „Ten wirus zabija” – podkreśla i apeluje, by zostać w domu, co może uratować życie innych osób.

"Pierwsze objawy łagodnego kaszlu miałem w piątek, 13 marca. Od rana w sobotę kaszel zaczął narastać i wtedy też dowiedziałem się, że leśnik, z którym miałem spotkanie, poszedł na test do szpitala zakaźnego" - powiedział minister w wywiadzie dla weekendowego dodatku „Rzeczpospolitej”.

KoronawirusRaport: Bydgoszcz 3.04

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Pytany, jak dokładnie doszło do zakażenia, powiedział, że to było trzyosobowe spotkanie w ministerstwie. "Chorował leśnik, zachorowałem ja, a trzecia osoba jest zdrowa. Z przenoszeniem wirusa może być różnie. W czasie, gdy nie wiedziałem, że jestem zakażony, brałem udział w kilku spotkaniach. Byłem w Raciborzu na konferencji z samorządowcami, a w Katowicach spotkałem się z zarządem województwa. Szczęśliwie nikt nie został zakażony – dodaje. 

Wtedy też pół niedzieli i noc spędziłem u moich rodziców - oni też już przeszli kwarantannę bez żadnych objawów. Z drugiej strony miałem dłuższe spotkanie w dziesięć osób, z którego tylko jedna wyszła bez wirusa" -przyznał minister

"Wszyscy przechodzą chorobę w miarę łagodnie. Większość z nich to młode osoby, których organizmy poradziły sobie z wirusem, ale nie można bagatelizować zagrożenia. Koronawirus zabija niezależnie od wieku" - podkreślił.

Woś odniósł się także do sugestii, że mógł zarazić pracownika Ministerstwa Sprawiedliwości, który niestety zmarł. "Głębokie wyrazy współczucia dla rodziny. Nie znałem tego kierowcy. Ministerstwo poinformowało, że od około miesiąca przebywał poza ministerstwem. Jego przypadek niestety pokazuje, że mamy do czynienia z poważną sytuacją" - mówił.

Dlatego też, że osoby młode „powinny z dużą pokorą podchodzić do tego wirusa”. „To nie jest zwykła grypa i każdy organizm reaguje inaczej. Te apele, które słyszymy, to nie jest jakiś pic na wodę. Dziś zostając w domu na kanapie czy spędzając czas przed tabletem, ratujemy komuś życie” – zaznaczył szef resortu środowiska.

Woś zastrzegł, że nie chce być "koronacelebrytą". "I tak uważam, że za dużo mówię o własnych przejściach, kiedy ludzie walczą o życie. Ale sądzę, iż właśnie dlatego, że wiem, z czym mamy do czynienia, powinienem mówić, może kogoś, kto chorował na Covid-19, ludzie bardziej posłuchają: ten wirus zabija" -powiedział minister.

"Podchodźmy poważnie do tych trudnych restrykcji, de facto państwowej kwarantanny. Dlatego ciężko też mówić o własnych przeżyciach, o strachu. Starałem się być dobrej myśli przez cały czas, ale tak, pojawiły się obawy - zwłaszcza o najbliższą rodzinę. Cieszę się, że z żoną i córką wszystko ok, że dziecko pod sercem jest zdrowe. Dalej dużo myślę o rodzinie: rodzicach, teściach. O znajomych. Dlatego tym bardziej takie działania państwa są konieczne. Jako społeczeństwo musimy zachować tę dyscyplinę, de facto umartwienie w Wielkim Poście. Zobaczymy, jak się sytuacja się rozwinie koło Wielkanocy" – dodał.

"Córka wyzdrowiała najszybciej z nas wszystkich", a jego i żonę lekarze niedługo uznają za ozdrowieńców. "Objawy już ustąpiły. Czekamy, aż lekarze uznają nas za ozdrowieńców. Mam nadzieję, że nie mamy żadnych poważnych powikłań. Jesteśmy dobrej myśli" - podkreślił.

Najnowsze