3,5-letni Jaś zmarł na SEPSĘ. Wyrok w tym tygodniu?

2015-09-28 9:13 MoS

Siedem długich lat rodzice tragicznie zmarłego Jasia (+3,5 r.) czekają na sprawiedliwość. W 2008 roku ich synek rozchorował się w święta Bożego Narodzenia. Przez siedem dni lekarze odsyłali go z jednego badania na inne, aż w końcu malec zmarł w cierpieniach na sepsę. W tym tygodniu ma zakończyć się proces w tej sprawie!

Tuż przed Wigilią w 2008 roku 3,5-letni Jaś zachorował na ospę. Do podstawowych objawów choroby doszły ból nogi i wysoka gorączka. Kiedy okazało się, że prywatnie wykonane badania krwi są bardzo złe, rodzice Jasia natychmiast zawieźli go do szpitala. Przez siedem dni jeździli z synkiem między klinikami, odsyłani przez kolejnych lekarzy, którzy nie potrafili pomóc dziecku. Żaden z 6 medyków nie zdecydował się na podanie chłopcu antybiotyku, który prawdopodobnie uratowałby mu życie. Kiedy po sugestii ojca zorientowali się, że Jaś ma sepsę, było już za późno. Chłopczyk w stanie agonalnym trafił na OIOM.

Sprawa w sądzie przeciwko lekarzom, którzy według prokuratury narazili chłopca na utratę zdrowia i życia, toczy się już 7 lat. Na ławie oskarżonych Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia usiadła szósta lekarzy.

- Nie obchodzi mnie, czy trafią do więzienia. Zależy mi na tym, by stracili prawo wykonywania zawodu, bo mogą w ten sam sposób traktować innych pacjentów - mówiła nam ze łzami w oczach Anna Kęsicka, mama Jasia.

Finał tej ciągnącej się o wiele za długo sprawy może przyjść jeszcze w tym tygodniu. Na jutro w Warszawie przewidziane są w procesie mowy końcowe. A potem sąd powinien wydać wyrok. Czy potrzebuje czasu, aby się nad nim zastanawiać?

Zobacz: Warszawa. Biegli pogrążyli lekarzy

Najnowsze