Katarzyna Waśniewska 4 minuty dusiła Madzię kocykiem

2013-01-09 4:30

Katarzyna Waśniewska (23 l.) miała zaplanować i z zimną krwią zamordować Madzię (†6 mies.). Córka była dla niej ciężarem i dlatego musiała zginąć. Zabiła dziewczynkę, dusząc ją kocem przez 4 minuty. Takie wnioski płyną z aktu oskarżenia sporządzonego przez prokuratorów. Jednak obrońca Waśniewskiej twierdzi, że zarzuty śledczych są słabo udokumentowane i roi się w nich od nieścisłości. Proces ma ruszyć 18 lutego.

4 minuty dusiła Madzię kocykiem

i

Autor: Archiwum serwisu,

Z aktu oskarżenia wynika, że Waśniewska jest okrutną, wyrachowaną zabójczynią. Już od chwili poczęcia uważała dziecko za ciężar, niemal przekleństwo. W ciąży próbowała się go pozbyć - zdaniem prokuratury zażywała leki, które miały wywołać poronienie. W dodatku paliła bardzo dużo papierosów. Madzia rzeczywiście urodziła się jako wcześniak i lekarze musieli walczyć o jej życie. Ale niechęć do córki ciągle narastała. Waśniewska zanotowała w swoim pamiętniku, że jej nienawidzi.

Decyzja o zabiciu Madzi zapadła 17 stycznia. To tego dnia Katarzyna Waśniewska szukała w Internecie informacji o zaczadzeniu. Trzy dni później tak właśnie próbowała skończyć z dzieckiem. Jednak wszystko spaliło na panewce. Do domu ze spotkania z kolegami przy piwie wrócił bowiem przedwcześnie mąż, Bartłomiej (24 l.). Nieświadomy, że właśnie uratował Madzi życie.

Plany zatem trzeba było zweryfikować. Waśniewska postanowiła córeczkę roztrzaskać o próg sypialni. 24 stycznia przystąpiła do ponurego dzieła. Rzuciła nią o podłogę. Maleństwo straciło przytomność. Aby mieć pewność, że nie żyje, usta i nos zatkała kocykiem lub ręką. Dusiła dziecko przez 4 minuty. Później wyszła z martwą Madzią w wózku i ukryła jej ciałko w płytkim grobie w parkowych ruinach. Wszystko to było na zimno przemyślane i przygotowane.

Poprosiliśmy o skomentowanie prokuratorskich zarzutów Arkadiusza Ludwiczka, obrońcę Katarzyny Waśniewskiej. - Akt oskarżenia uważam za dobry stylowo. Dobrze się go czyta - mówi z kpiną mecenas. - Pełno jest w nim spekulacji, wizji prokuratorskich, ale mało dowodów. Duszenie kocykiem nawet nie jest faktem. Nie ma na to żadnego dowodu. Nawet jednego włókna z koca. To tylko przypuszczenie wywiedzione z tego, że opinia biegłych jako przyczynę śmierci podaje uduszenie bez śladów - dodaje.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki