Córciu wróć!

2008-01-10 20:25 Ewa Mroczkowska
Alfa Romeo Giulietta
Autor: Rafał Mądry

Potwory, anioły i seks. To wszystko jak na dłoni widać w japońskich komiksach. Natalię (17 l.) z Poznania tak omotał ten przerażający świat, że uciekła z domu. Zrozpaczeni rodzice dziewczynki błagają: Córeczko, wróć do nas!

Marlena (36 l.) i Andrzej (37 l.) Janiakowie są zrozpaczeni. Całe życie poświęcili, by jak najlepiej wychować Natalkę. Niemal każdy zarobiony grosz poświęcali na jej naukę i zachcianki. A ona zachowała się tak podle i uciekła z domu.

Była grzecznym dzieckiem

- Córeczko, czekamy na ciebie, wybaczymy ci tę ucieczkę - mówi zdruzgotana matka dziewczyny.

Natalia jako małe dziecko nie sprawiała problemów. Grzeczna, pogodna, zawsze uśmiechnięta. Wszystko zmieniło się, gdy zainteresowały ją japońskie kreskówki. - Nagle zaczęła być opryskliwa, nieposłuszna, chciała spędzać czas z jakimś szemranym towarzystwem - mówią rodzice, którzy nie mogli się pogodzić z zaskakującą zmianą córki.

Komiksy zawładnęły dziewczyną

Natalia tak bardzo wciągnęła się w potworny świat anime (czyli japońskich bajek), że gdy nie mogła oglądać swoich animowanych seriali, wpadała w istny szał.

- Teraz będę musiała siedzieć po nocach i oglądać powtórki - wrzeszczała na domowników. Dziewczyna całkowicie zaniedbała naukę. Do tego stopnia, że powtarzała nawet klasę technikum handlowego. Przez Internet szukała innych owładniętych mangą, aż w końcu poznała mężczyznę, z którym uknuła plan ucieczki z domu.

Rodzice szukali jej po całej Polsce

Natalia uciekła z domu dwa miesiące temu. Od tamtego czasu życie skromnej rodziny z poznańskiego blokowiska wywróciło się do góry nogami. - Zapożyczyliśmy się, żeby dowiedzieć się, co się dzieje z Natalią, i nie spoczniemy, dopóki nie będziemy mieli pewności, że nie jest w żadnej sekcie i nikt nie robi jej krzywdy - mówi Andrzej Janiak.

Rodzina w poszukiwania córki zaangażowała nawet jasnowidza. Natalii szuka też policja w całym kraju. Dziewczynę widziano we Wrocławiu i Poznaniu. - Kilka razy zadzwoniła do nas z budek telefonicznych i wysyła pocztówki - mówią rodzice. Natalia w kilku beznamiętnych zdaniach powiadomiła matkę i ojca, że żyje i żeby dali jej spokój.

- Jest jakaś dziwna, jakby obca i nieobecna, boimy się o nią. Nie chcemy, żeby jej życie zniszczyły jakieś komiksy - mówi zrozpaczona pani Marlena. Boi się, że dziecko wpadło w jakieś tarapaty.