Adam Gierek ocenia Koterskiego w roli Gierka: To ja mógłbym być sobowtórem ojca

2020-08-06 8:19 Andrzej Bęben
Adam Gierek ocenia Koterskiego w roli Gierka: To ja mógłbym być sobowtórem ojca
Autor: Michał Koterski/Facebook, Henryk Rosiak/ADM/CAF, Piotr Gajek/Super Express Adam Gierek ocenia Koterskiego w roli Gierka: To ja mógłbym być sobowtórem ojca

Za niespełna rok, jak dobrze wszystko pójdzie, na ekrany kin wejdzie film 41-letniego Michała Węgrzyna – „Gierek”. W roli I sekretarza KC PZPR – mającego równie wielu zwolenników, co przeciwników – wcieli się nie mniej kontrowersyjny Michał „Misiek” Koterski (40 l.). Jak aktora w tej roli postrzega oraz jakie nadzieje i obawy wiąże z tą produkcją ADAM GIEREK (82 l.)?

„Super Express”: – Panie Profesorze, porozmawialibyśmy może o filmie o Pańskim ojcu? To w końcu pierwsza fabuła poświęcona Edwardowi Gierkowi, a drugi film w ogóle dotychczas o nim nakręcony...
Adam Gierek:
– Co ja panu mogę ciekawego powiedzieć? Nie mam najmniejszego wpływu na produkcję, reżyserię ani scenariusz tego filmu. Lepiej rozmawiać z jego twórcami...

– A gdy Pan usłyszał, że reżyser Michał Węgrzyn bierze się za kręcenie fabuły o Edwardzie Gierku, to jaka była pierwsza reakcja?
– Przyznaję, to było dla mnie zaskoczenie, a w chwilę później zacząłem się zastanawiać nad tym, czy to czasem nie będą kolejne kpiny z mego ojca, jakieś próby wyśmiewanie jego i jego czasów.

– Skąd takie obawy?
– A stąd, że dotychczasowa propaganda, prowadzona od 1980 r. przez prawie wszystkie siły polityczne, sprowadza się do hasła: Gierek zadłużył Polskę i to jest jego największa wina. Gdy więc dowiedziałem się, że będzie kręcony taki film, to miałem obawy, czy znów nie chodzi o to, by „dowalić” Gierkowi. Gdy było już jasne, że będzie to film oparty na faktach, na historii, to się uspokoiłem. Myślę, że jeśli będzie filmem historycznym, pozbawionym jakiejś stronniczości, to może być on czymś, co uruchomi myślenie u ludzi. Zresztą wielu wie, jak jest prawda o polityce lat siedemdziesiątych i tych tak zwanych długów...

– Liczy Pan na to, że ten film poprawi wizerunek Edwarda Gierka?
– Ojcu to nie jest potrzebne. Jeśli chodzi, że tak powiem, o sprawy prawdy, to jej nikt nie zakłamie. Jeżeli ten film trafi do ludzi, których od 1980 r. ogłupia się antygierkowską propagandą, to istotnie... to może być jednym z walorów filmu.

– Pan powiedział, że nie ma wpływu na scenariusz, ale chyba twórcy „Gierka” zasięgną konsultacji?
– Konsultowali się już. Spotykałem się z odtwórcą głównej roli, panem Michałem Koterskim, by wymienić uwagi. Chodziło mu o pewne szczegóły związane z wizerunkami ojca i mamy itp. W kwestii spraw politycznych podkreśliłem, że chciałbym, żeby film był zgodny z prawdą historyczną, co podzielił pan Koterski. Doszliśmy do wniosku, że komentarze powinny należeć do widzów. Spotkam się jeszcze z twórcami filmu, zapraszano mnie na plan zdjęciowy, żeby zobaczył jak powstaje „Gierek”. Nie miałem czasu, ale myślę, że jak tylko znów będzie kręcony, choćby w Dąbrowie Górniczej, to wybiorę się.

– Michał Koterski znany wesołek w roli Edwarda Gierka, który raczej do śmieszków nie należał. Wielu było zaskoczonych takim wyborem...
– Też na początku byłem zaskoczony. Podobnie przeszło mi przez myśl. Zmieniłem zdanie już podczas spotkania z panem Koterskim. Przyglądałem mu się bacznie i muszę powiedzieć: szapo ba! Moim zdaniem jest to aktor bardzo poważny. Poza tym fizjonomią w dużej mierze przypomina mego ojca. Oczywiście, nie w stu procentach, bo trudno o takiego sobowtóra... Może gdybym ja wystąpił, to mógłbym być sobowtórem ojca, gdy miał tych osiemdziesiąt lat, bo podobieństwo jest podobno duże. Przecież jednak nie o to chodzi, by aktor był w stu procentach upodabniał się do osoby, którą gra.

– Czyli Michał Koterski jako Edward Gierek zyskał Pana akceptację?
– Z przymrużeniem oka, ale zyskał. Twórcy zapewniali mnie, że film będzie zrobiony trochę w stylu hollywoodzkim, więc całkiem możliwe, że przyciągnie, wciągnie widzów i zapomną oni o tym, że pan Koterski nie jest sobowtórem mego ojca. Nie wiem, czy wcześniej będą mógł zobaczyć film, czy dopiero na premierze, na którą już mnie zaproszono. Zobaczymy. Trochę trzeba będzie poczekać, bo premierę przewidziano w 20. rocznicę śmierci ojca, a to przypadnie na 29 lipca 2021 r. Przynajmniej tak zapowiada reżyser. Mam nadzieję, że nie będę rozczarowany, ale zawsze jest jakaś niepewność. Będzie to film niestronniczy, jak zapewniają mnie jego twórcy? A może będzie inaczej... Nie mam wpływu na to. Pozostaje mi wierzyć, w te zapewnienia.

– Bierze Pan pod uwagę, że nie będzie to film dokumentalny? I mogą pojawić się uproszczenia. Jakby ktoś nie wiedział, to pierwszym i jedynym, jak na razie filmem o Edwardzie Gierku jest dokument, z roku 2003, dziennikarzy katowickiej TVP – „Nikt mnie już o nic nie pytał”...
– Wiem, że to nie będzie dokument. Mam nadzieję, że będzie później oceniany z punktem odniesienia z tym, co było w latach siedemdziesiątych. Generalnie zależy mi na tym, jeśli czytelnicy SE chcą znać moją opinię, by ten film nie bił w godność moich rodziców, to jest dla mnie najistotniejsze. Dziś wszystko można ośmieszyć, mam nadzieję, że „Gierek” będzie filmem poważnym, choć robionym, jak to powiedziałem, po hollywoodzku...

Express Biedrzyckiej - Gość: Paweł Kowal: Duda to neoGierek

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Najnowsze