Słynny już klub Rasputin był rajem dla każdego, kto szukał erotycznej rozrywki. Najlepsze alkohole, kąpiel w wielkich wannach oraz piękne kobiety. - Ja tam byłem tylko z klientami. Zawoziłem ich, wprowadzałem, czekałem... Na dole znajdowała się poczekalnia. Mogłem popatrzeć i ocenić. Dziewczyny były eleganckie, co tu dużo mówić - powiedział taksówkarz, który zna całą sprawę. Śledztwo w tej sprawie trwało dwa lata. Podczas rozpracowywania całego procederu okazało się, że w klubie pracowały kobiety z całej Polski, a także ze Wschodu oraz z Wenezueli. Klienci potrafili zostawić tam nawet 100 tysięcy złotych.
Karolinę P. udało się zatrzymać w domu jej znajomych, pod Warszawą. - Kiedy usłyszała, że policja puka do drzwi, uciekła przez balkon i chowała się w pobliskich krzakach. Na szczęście policjantka zauważyła jej świecące buty - miała charakterystyczne buty w złote cekiny. Wyciągnęła "Czekolindę" z krzaków za nogi - powiedział jeden z policjantów CBŚ, który brał udział w zatrzymaniu "Czekolindy".
Karolina P. usłyszała zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestepczą, która uzyskiwała korzyści z nierządu.