To była bardzo trudna operacja pod narkozą. Na szczęście Franek – dzielny choć mikrej postury, bo dosłownie mieścił się na dłoni - nie przestraszył się igieł i bez problemu dał się uśpić. Potem dr Radosław Fedaczyński po mistrzowsku poskładał i pozszywał rozerwaną łapkę jeżyka, a kiedy wybudził ze śpiączki małego pacjenta, już było wiadomo, że Franek wygrał walkę o życie.
- Łapka dobrze się zrasta, ale jeżyk nie odzyska pełnej sprawności. Mimo to powinien dać sobie radę na wolności. Zostanie wypuszczony, jak tylko nabierze sił – mówi dr Fedaczyński.
Mali kolczaści pacjenci często trafiają do przemyskiego ośrodek, toteż wkrótce doczekają się tu „swojego” ambulatorium, które właśnie organizuje dr Fedaczyński.