W gryfickim szpitalu polski ambasador w Iraku, generał Edward Pietrzyk (58 l.) toczy najważniejszą bitwę w swoim życiu. Choć jego stan nadal jest ciężki, to zdaniem lekarzy wreszcie zaczyna wygrywać.
Kiedy tuż po środowym zamachu generał o własnych siłach wsiadał do ewakuującego go śmigłowca, nikt nie przypuszczał, że jego stan tak się pogorszy. Dotarliśmy do dokumentacji medycznej chorego. Wynika z niej, że załamania stanu zdrowia, spowodowanego poparzeniem dróg oddechowych, lekarze od początku się spodziewali.
Generała wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej już w amerykańskim szpitalu w Ramstein (Niemcy), dokąd ewakuowano go z Bagdadu. Tam też zapadła decyzja o przewiezieniu chorego do Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń w Gryficach.
Nad ambasadorem czuwają najlepsi specjaliści. Ich starania przyniosły efekt i generał swoją najważniejszą bitwę powoli zaczął wygrywać. Rannego nie opuszcza żona i dwaj synowie.
- Stan zdrowia ambasadora, choć nadal ciężki, ulega poprawie - obwieścił wczoraj dr Andrzej Krajewski, szef oddziału oparzeń w gryfickim szpitalu.