Tej autokarowej wycieczki do lasu uczniowie klasy drugiej i trzeciej z gorzowskiej ,,dziewiątki'' nie zapomną do końca życia. Piękna, słoneczna pogoda przypomniała, że tak niedawno były jeszcze wakacje. Dookoła las, a nie szkolne ławki. Dookoła spiewały ptaki. Aż nie chciało sie wracać. Autobus którym dzieci przyjechały do leśniczówki w podgorzowskim Dobrojewie ruszył w kierunku szosy. Do przejechania miał zaledwie kilkadziesiąt metrów, kiedy nagle z przodu, spod maski, buchnęły płomienie. Kierowca nie stracił zimnej krwi. - Natychmiast wysiadać - zakomenderował.
Pod czujnym okiem pięciorga wychowawców wszystkie dzieci, a było ich 55, błyskawicznie opuściły pojazd. Nikt nie ucierpiał. I to najważniejsze. - Pożar rozpoczął się w komorze silnika i błyskawicznie ogarnął cały autobus - mówi Dariusz Surma oficer straży pożarnej z pobliskiego Międzyrzecza.
Na miejscu natychmiast pojawiło się osiem zastępów straży pożarnej. Ich zadaniem było nie tylko ratowanie, o ile to będzie możliwe autokaru, ale także chronienie lasu. Ten, przesuszony, mógł również zająć się ogniem, a zaledwie kilknaście metrów od palącego sie pojazdu znajdowały się zamieszkałe zabudowania. Ostatecznie autokar spłonął doszczętnie, jednak ogień nie przeniósł się na okoliczny drzewostan. Dzieci do szkoły przewiózł podstawiony autobus.
i