- Prokurator będzie miał tu mnóstwo roboty do wykonania - stwierdza jednoznacznie Marek Michalak, rzecznik praw dziecka. - W sobotę zakończyliśmy kontrolę placówki. Wnioski są wstrząsające - dodaje.
Kontrolę zarządzono po ujawnieniu przez media, że w domu dziecka w Lidzbarku Welskim opiekunowie znęcają się nad dziećmi. "Super Express" jako jedna z pierwszych gazet napisał, że wychowankowie byli poddawani wymyślnym torturom. Ujawniliśmy, że Małgorzata K., dyrektorka ośrodka, kazała publicznie polewać pomyjami dzieci, które źle zachowywały się na imprezie andrzejkowej, a całe szokujące wydarzenia kazała fotografować. Odrażające zdjęcia chciała zaś umieścić w kronice ośrodka!
Jednego z podopiecznych wywiozła za miasto i zostawiła w lesie. Psychicznie znęcała się nad nim, opowiadając, jaką to ma patologiczną rodzinę. Groziła mu, że trafi na ulicę. Wystraszonemu chłopcu kazała wracać na piechotę do bidula.
Na wniosek rzecznika praw dziecka dyrektorka została wysłana na przymusowy urlop. Dzisiaj ma być rozpatrzony wniosek o dyscyplinarne zwolnienie jej z pracy i zakazanie pracy z dziećmi.
Drastyczne kary dla dzieci! Nie oszczędzano nawet chorych maluchów
Tymczasem na jaw wychodzą kolejne wstrząsające fakty. Nasi informatorzy twierdzą, że niepokorne dzieci były zamykane w specjalnie przygotowanym do tego celu karcerze. Co więcej, dyrektorka nie miała litości nawet dla chorych!
- Jedno z dzieci było chore. Nie zdążyło do ubikacji. Zrobiło kupę w majtki. Zamiast otrzymać pomoc, zostało bestialsko ukarane. Kazano wymazać je jego własnymi odchodami i zamknięto w piwnicy - twierdzi nasz informator.
Równolegle ze śledztwem prowadzonym w tej sprawie przez prokuraturę policja z wydziału przestępstw gospodarczych sprawdza dokumenty ośrodka. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że śledczy podejrzewają, iż dzieci były okradane. Pieniądze zamiast iść na ubrania i wyżywienie, mogły trafiać do prywatnych kieszeni dyrekcji!
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail
Czytaj: Torturowali wychowanków domu dziecka. Niepokornych oblewali pomyjami i wywozili do lasu