Jan Dusyn, ojciec zmarłej w Smoleńsku Grażyny Gęsickiej: Dość polityki na grobie mojej córki

2012-05-10 4:00 Jarosław Sulikowski

10  maja 2012 kolejne manifestacje ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej. I jak co miesiąc Jan Dusyn (85 l.), ojciec zmarłej w katastrofie szefowej klubu PiS Grażyny Gęsickiej (†59 l.), będzie oglądał je z rozdartym sercem. Mężczyzna za naszym pośrednictwem apeluje do polityków: - To nie są żałobne uroczystości. To robienie polityki na grobie mojej córki, na grobach osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej. Jarosław Kaczyński i Donald Tusk muszą się opamiętać!

Jan Dusyn płacze po córce i płacze nad tym, że katastrofa smoleńska tak bardzo wykorzystywana jest do politycznej walki.

Przestańcie się awanturować!

- Jarosław Kaczyński od dwóch lat wykorzystuje katastrofę smoleńską do celów politycznych. Rozumiem, że stracił bardzo bliskie osoby, ale nie można tak postępować! Mam tego dosyć! Przyczyny katastrofy powinni wyjaśnić specjaliści, a nie politycy PiS, którzy co chwilę rozgrzebują sprawę. Antoniego Macierewicza uważam za awanturnika, który najchętniej doprowadziłby do wojny z Rosją. Tak nie można! Opamiętajcie się! - apeluje Dusyn.

Jednym tchem wymienia błędy, które popełnił rząd i politycy PO. - Przecież Grażynka była też w PO. Pomagała Tuskowi i mówiła, że jest dobrym, mądrym politykiem. A premier? Donald Tusk nie potrafił doprowadzić do wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Cały czas jest tak dużo pytań, na które nie ma odpowiedzi. Dla PO katastrofa stała się doskonałą metodą do tego, by przykrywać prawdziwe problemy Polski. W kraju jest nędza! Tym powinni zająć się politycy PO i premier - twierdzi zdruzgotany ojciec.

Izba pamięci córki

Pan Jan mieszka na wsi pod Warszawą. W budynku gospodarczym obok domu zrobił izbę pamięci córki. - Ta tabliczka - pokazuje na napis "Minister Grażyna Gęsicka" - jest z drzwi jej gabinetu w resorcie rozwoju regionalnego. Teraz jest na drzwiach tego muzeum. Przesiaduję tu po kilka godzin dziennie. I wspominam - mówi, nie kryjąc wzruszenia.

W środku zebrał kilka tysięcy pamiątek po córce: dokumenty, odznaczenia, nagrody, plakaty wyborcze, ubrania, zdjęcia, buty… - Ciągle nie mogę uwierzyć, że Grażynka nie żyje. Jeszcze dzień przed katastrofą mówiła, że chyba nie poleci, bo dostała uczulenia. Byłem przekonany, że nie poleciała. 10 kwietnia sąsiedzi mnie poinformowali, że ona też była w tym samolocie... - głos załamuje mu się, gdy wspomina tragiczny dzień.