24 lipca 1959 roku w lubelskiej Fabryce Ciężarowych z taśmy montażowej zjechał pierwszy seryjny Żuk. To niewątpliwie rocznica warta uczczenia, bo dla wielu ten polski dostawczak jest jednym z najpiękniejszych samochodów nie tylko Polski, ale i świata. Liczba fanów Żuka wciąż rośnie, a takie imprezy jak Rajd Żuka pozwalają ocalić go od zapomnienia. Jak zaczęła się historia Żuków? Jeszcze w 1956 roku, gdy ruszyły prace projektowe pod kierownictwem inżyniera Stanisława Tańskiego. Pierwszy pokaz Żuka odbył się 1 maja 1958 roku, w tym samym roku wyprodukowano też próbną serię 50 sztuk. A więc te z 1959 roku wcale nie były pierwszymi Żuczkami w ogóle, tylko pierwszymi wyprodukowanymi seryjnie.
Pierwsze Żuki nazywano Smutkami ze względu na „smutny wyraz maski”. Wczesne wersje były jeszcze kurołapami, czyli miały drzwi otwierane pod wiatr. Montowano w nich dolnozaworowy silnik benzynowy M-20, ten sam, który instalowano w Warszawie, pomijając Warszawę 223. W 1966 roku wprowadzono silniki S-21, a w 1991 roku w Żukach zaczęto montować także silnik wysokoprężny 4C90 Andoria. Powstawało wiele różnych wersji nadwozi, od Żuków skrzyniowych, przez pickupy, furgony, wersje pożarnicze, chłodnie, z podwójną kabiną, oświetleniowe czy przystosowane do wożenia specyficznych ładunków, jak typy "Pieczywo" czy "Odzież". Po zmianie wyglądu kabiny w 1973 roku Żuki zaczęły być nazywane Naiwniakami w odróżnieniu od Smutków. W ostatnich latach doczekaliśmy na szczęście mody na Żuki. Warto je ratować i opiekować się nimi!