Pan Jerzy musiał się nieźle nachodzić, żeby wykryć, kto zabiera jego pieniądze. Z banku odesłali go do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i dopiero tam dowiedział się, że to komornik z Łodzi na podstawie wyroku wrocławskiego sądu zajął część jego emerytury. - Skontaktowałem się z komornikiem i okazało się, że w nakazie sądowym dłużnikiem jest faktycznie osoba o moim imieniu i nazwisku, ale o innym adresie zamieszkania i jednocześnie innym numerze PESEL - mówi Jerzy Pluta z Koszalina.
Mężczyźnie ciężko jest ukryć wściekłość. - Zostałem okradziony w majestacie prawa - mówi wprost. Najgorsze jest jednak to, że choć w sądzie przyznali, iż doszło do pomyłki, wcale nie będzie łatwo odzyskać pieniędzy.
- Usłyszałem, że aby odzyskać swoje pieniądze, muszę iść do sądu. To absurd - mówi pan Jerzy.
Zobacz także: Komornik licytuje Leppera