Klub nocny Rasputin uchodził w stolicy za luksusowy burdel dla najbogatszych i najbardziej wymagających. Za igraszki trzeba tu było płacić tysiące złotych. Agencja była doskonale przygotowana - intymna atmosfera, dużo dobrego alkoholu, a nawet bankomat przy wejściu, żeby rozgrzany przez dziewczyny klient nie musiał stygnąć w drodze po gotówkę.
Kres rozpuście w sobotę położyło Centralne Biuro Śledcze Policji. - Zatrzymaliśmy członków grupy przestępczej, która trudniła się czerpaniem korzyści z nierządu. Jej członkowie zajmowali się werbowaniem kobiet do świadczenia usług seksualnych w warszawskiej agencji towarzyskiej - informuje kom. Agnieszka Hamelusz z CBŚP. Policjanci zatrzymali osiem osób, w tym szefową przybytku. - Karolina P. ps. Czekolinda i Norbert K. (28 l.) kierowali grupą, wydawali polecenia i rozliczali członków z utargu - dodaje kom. Hamelusz.
Chcesz być na bieżąco z newsami dotyczącymi gangu Czekolindy? Polub nas na Facebooku!
W agencji pracowały Polki, Ukrainki, Białorusinki, kobiety z Mołdawii, Litwy, Łotwy a nawet Wenezueli. W tygodniu było ich 7-8, ale w weekendy można było wybierać spośród kilkunastu dziewczyn. Klienci zostawiali tam jednego dnia nawet 100 tys. zł. - Podczas zatrzymania zabezpieczyliśmy luksusowe auta, duże ilości biżuterii i pieniędzy oraz kokainę - słyszymy od policjantów. "Czekolinda" wyparła się bycia burdelmamą, ale łzawe błagania o litość nie zrobiły wrażenia na śledczych. Karolina P. i pięciu jej pomagierów trafili za kraty, a dwie osoby poszły na współpracę z prokuraturą i wsypały resztę bandy. Kolejne zatrzymania są kwestią czasu.
Zobacz: Napad w Rybniku. Poznajesz tego mężczyznę? [ZDJĘCIE]