Spis treści
Sąd w Toruniu wydał wyrok dla Kamila D. za brutalne pobicie 50-latka
Po śmiertelnym ciosach upewnił się, że jego ofiara nie oddycha, a potem wyszedł, żeby pić z kolegami. Nie wytrzymał i zwierzył się jednemu z nich, a ten wezwał policję. Sąd Okręgowy w Toruniu skazał 40-letniego Kamila D. na 14 lat więzienia, uznając go za winnego skatowania 50-latka, co zakończyło się śmiercią pokrzywdzonego. Do mrożących krew w żyłach wydarzeń doszło w nocy z 21 na 22 stycznia w jednym z mieszkań przy ulicy Hallera w Toruniu. Gospodarzem był zamordowany później mężczyzna, który chętnie gościł u siebie różne osoby. Wśród bywalców znalazł się Kamil D., który ostatecznie wprowadził się tam na stałe.
Zmasakrował kolegę przy ulicy Hallera w Toruniu. Miał używać butelki i kopać
Z ustaleń śledczych wynika, że w trakcie jednej z awantur Kamil D. okładał 50-latka po głowie butelką i kopał go. W pewnej chwili skatowany mężczyzna osunął się na ziemię i przestał dawać znaki życia. Mimo tak dramatycznej sytuacji, napastnik zwyczajnie położył się spać. Dopiero po upływie kilku godzin zorientował się, że jego znajomy leży bez ruchu. Służby ratunkowe zostały wezwane na miejsce dopiero o poranku 22 stycznia. Przybyli na miejsce lekarze mogli tylko stwierdzić zgon 50-latka. Sekcja zwłok wskazała m.in. na liczne sińce, rany głowy, urazy wewnątrzczaszkowe, obrzęk mózgu i złamane żebra. Bezpośrednim powodem śmierci okazał się rozległy uraz czaszkowo-mózgowy.
Wyrok w Toruniu nie jest ostateczny. Prokuratura i obrońcy czekają na uzasadnienie
Podczas toczącego się postępowania Kamil D. konsekwentnie odrzucał stawiane mu zarzuty. Argumentował, że nie podniósł ręki na znajomego, a ujawnione u zmarłego obrażenia mogły powstać wcześniej. Skład orzekający nie dał wiary jego tłumaczeniom. Na zaostrzenie kary wymierzonej 40-latkowi wpłynął fakt, że dopuścił się on tego czynu w warunkach recydywy, w przeszłości odbywał już wyrok za podobne przestępstwo. Poza orzeczeniem 14-letniej odsiadki, sąd nakazał, by skazany odbywał karę w specjalnym systemie terapeutycznym. Wyrok jest nieprawomocny. Zarówno śledczy, jak i obrona oskarżonego zdążyli już wystąpić z wnioskami o pisemne uzasadnienie decyzji sądu, co sugeruje chęć złożenia apelacji. W trakcie procesu prokurator żądał dla Kamila D. 20 lat pozbawienia wolności, podczas gdy on sam i jego adwokat domagali się uniewinnienia. Prawomocny finał tej sprawy rozstrzygnie się zatem prawdopodobnie przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku.