Lubelskie: Jasnowidz odnalazł ciało mojego synka

2010-03-13 16:10

Przeczuwała, że może już nigdy nie zobaczyć swojego syna żywego. Przez ponad dwa miesiące Anna Przybysz (44 l.) z Borek (woj. lubelskie) żyła z tlącą się w sercu nadzieją.

Liczyła, że zdarzy się cud i Łukasz (23 l.) odnajdzie się cały i zdrowy. Poszła do jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego (47 l.). Ten kazał jej jednak porzucić nadzieję, a ciała syna szukać niedaleko dyskoteki, w której ostatni raz widziano go żywego.

Patrz też: Polskie Archiwum X: Trop mordercy odnalazł się po 40 latach

Niestety, jasnowidz miał rację. Zwłoki Łukasza leżały w rowie melioracyjnym niedaleko szpitala psychiatrycznego w Suchowoli, kilkaset metrów od dyskoteki, w której bawił się w nocy z 25 na 26 grudnia ubiegłego roku. To niesamowite, ale policja i rodzina zaginionego wiele razy dokładnie przeszukały całą feralną okolicę. Nie trafiono jednak na ślad chłopaka.

Ciało Łukasza leżało pod lodem, a ciemne ubranie maskowało je przed szukającymi. Jednak już nie w takich ciężkich warunkach policyjni eksperci odnajdywali zaginionych ludzi, tym razem nie znaleźli nawet śladu.

Zdesperowana mama zwróciła się o pomoc do słynnego jasnowidza. Krzysztof Jackowski wprowadził się w trans, po którym dokładnie wskazał, gdzie należy szukać Łukasza.

Czytaj dalej >>>


Gdy policjanci pojechali na wskazane przez jasnowidza miejsce, nikt nie miał szczególnych nadziei, że ta akcja cokolwiek da. Nie docenili mocy Jackowskiego. Dokładnie tak jak przewidział jasnowidz, ciało Łukasza unosiło się na powierzchni niewielkiego zbiornika wodnego. Nie nosiło wyraźnych śladów morderstwa, jednak o przyczynie śmierci młodego chłopaka więcej wiadomo będzie po przeprowadzeniu sekcji zwłok.

- Łukaszowi nigdy w życiu nie zdarzyło się nie wrócić na noc do domu. Zawsze wiedziałam, gdzie jest i co robi - Anna Przybysz z każdym dniem nieobecności syna coraz bardziej uświadamiała sobie, że musiało stać się coś strasznego.

Feralnego wieczoru Łukasz wybrał się z siostrą do odległej o jakieś 30 km dyskoteki. Szybko się rozdzielili. Nie wiadomo, co się z nim stało. Ok. 2 w nocy przyjaciele zaczęli go szukać. Na próżno. Komórki Łukasza najpierw nikt nie odbierał, potem telefon był już wyłączony...

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE