Przypomnijmy: w grudniu zapadł prawomocny wyrok sądu, zgodnie z którym jedynym spadkobiercą przedwcześnie zmarłego kapłana jest jego synek Kubuś (7 l.). Do czasu aż chłopczyk będzie dorosły, majątkiem ma zarządzać jego mama. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że niedawno kobieta dostała informację od kurii, żeby zgłosiła się po tę część spadku, która znajdowała się w służbowym mieszkaniu księdza na wrocławskim Ostrowie Tumskim.
- Ale przeżyłam szok. Bo zamiast tego, co tam było, zaproponowano mi odbiór zbutwiałych książek! - mówi pani Wiesława. - A dzieła sztuki, witraże i kosztowności, które Waldek tam trzymał, są warte fortunę!
Co na to kuria? - Faktycznie, poinformowaliśmy panią Wiesławę, że mamy książki po księdzu Irku - przyznaje ks. Rafał Kowalski, rzecznik prasowy wrocławskiej kurii. - Ale też wysłaliśmy list z informacją, gdzie znajdują się pozostałe rzeczy. Może jeszcze nie dotarł do adresatki? - mówi duchowny. I dodaje, że o reszcie majątku wiedzieć może ks. Ryszard Trzósło, przyjaciel ks. Irka. Ale on ucina rozmowę: - Nic mi nie wiadomo na temat tych rzeczy. O wszystkim już mówiłem w sądzie. Nie mam nic do dodania.
Majątek po księdzu Irku chce odzyskać znany detektyw Krzysztof Rutkowski, który pomaga pani Wiesławie. - Zaginęły przedmioty nie tylko ze służbowego mieszkania, ale też z domu księdza w Oławie - mówi detektyw. I apeluje, aby zgłaszali się ludzie, którzy wiedzą, co stało się z rozkradzionym majątkiem ks. Irka.