Działali na zlecenie Kremla! Podpalali sklepy i nagrywali zniszczenia. Mieli tylko jeden cel!

2026-04-03 8:43

To nie były przypadkowe pożary! Za serią spektakularnych podpaleń w Polsce i innych krajach Europy stała zorganizowana grupa przestępcza działająca na zlecenie rosyjskiego wywiadu. Po miesiącach śledztwa prokuratura właśnie skierowała akt oskarżenia przeciwko kolejnym osobom zamieszanym w tę sprawę. Kulisy mrożą krew w żyłach!

Jak poinformował prok. Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej, 25 marca 2026 roku do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga trafił akt oskarżenia przeciwko pięciu osobom. Chodzi o śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, która dopuszczała się aktów sabotażu i przestępstw o charakterze terrorystycznym, działając na rzecz obcego wywiadu Federacji Rosyjskiej.

Śledczy ustalili, że grupa działała nie tylko w Polsce, ale także na Litwie, Łotwie i w innych krajach Europy. Jej celem było wywoływanie pożarów w dużych obiektach handlowych, aby wywołać strach wśród ludzi i wpłynąć na opinię publiczną. Na ławie oskarżonych zasiądą m.in. Daniil B., Oleksandr H., Stepan K., Vitalii K. oraz Pavlo T. W sprawie pojawiają się też nazwiska innych osób − część z nich została już skazana w innym procesie, a dwie są nadal poszukiwane.

Początek dramatu

Jednym z pierwszych aktów sabotażu było podpalenie sklepu OBI przy ul. Radzymińskiej w Warszawie. Do zdarzenia doszło w nocy z 13 na 14 kwietnia 2024 roku.

Z ustaleń wynika, że sprawca − obywatel Białorusi Stepan K. − dzień wcześniej zostawił w sklepie urządzenie umożliwiające zdalne wywołanie pożaru. W nocy zostało ono uruchomione. Efekt? Ogień strawił część sklepu, a straty przekroczyły 3,5 miliona złotych.

To jednak nie wszystko. Sprawca nagrał całe zdarzenie telefonem. Materiały trafiły później do rosyjskich portali propagandowych.

Atak na sklep IKEA w Wilnie

Kolejny cios przyszedł zaledwie kilka tygodni później. W nocy z 8 na 9 maja 2024 roku doszło do pożaru sklepu IKEA w Wilnie.

Według śledczych Daniil B. najpierw prowadził rozpoznanie obiektów, a następnie − razem z Oleksandrem H. − skonstruował urządzenia zapalające. Zostały one ukryte w sklepie wraz z cieczą łatwopalną. Pożar wybuchł zgodnie z planem. Sprawcy działali według schematu: najpierw sabotaż, potem dokumentacja. Nagrali pożar i akcję ratunkową, a materiały przekazali osobom kierującym grupą. W całej operacji pomagał im Vitalii K., który zapewniał transport i zaplecze logistyczne.

Marywilska 44 w płomieniach

12 maja 2024 roku ogień pojawił się w Centrum Handlowym Marywilska 44 w Warszawie.

Dzień wcześniej Daniil B. otrzymał polecenie od przebywającego w Rosji Oleksandra V., by nagrać pożar i akcję służb. Zadanie wykonał. Zarejestrował dramatyczne sceny i przekazał nagranie dalej.

Śledczy są przekonani: pożar był wynikiem podpalenia przez członków tej samej grupy działającej na zlecenie rosyjskiego wywiadu. Do dziś nie ustalono jednak bezpośrednich sprawców tego konkretnego podpalenia. Śledztwo wciąż trwa.

Niedoszły atak w Rydze

To mogło być kolejne uderzenie! W maju 2024 roku Daniil B. przygotowywał się do podpalenia sklepu IKEA w Rydze. Miał odebrać wcześniej przygotowane ładunki zapalające i wykorzystać je do wywołania pożaru. Plan jednak nie doszedł do skutku − został zatrzymany na Litwie.

Zarzuty i groźba dożywocia

Oskarżeni usłyszeli poważne zarzuty: od udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przez sabotaż, aż po pomocnictwo i utrudnianie śledztwa. Najpoważniejsze z nich − związane z działaniem na rzecz obcego wywiadu − mogą oznaczać karę nie krótszą niż 10 lat więzienia, a nawet dożywocie.

Co warto wspomnieć, to już kolejny akt oskarżenia w tej sprawie. Wcześniej, 25 kwietnia 2025 roku, oskarżono trzy osoby. 18 września 2025 roku zapadł wyrok: trzech obywateli Ukrainy zostało skazanych za udział w zorganizowanej grupie sabotażowo-terrorystycznej. Działali w kilku krajach, a ich celem było wywoływanie strachu i wpływanie na opinię publiczną poprzez podpalenia.

Poszukiwani i dalsze śledztwo

Śledczy nie składają broni. Wciąż trwa ustalanie wszystkich osób zamieszanych w podpalenie hali przy Marywilskiej 44.

Poszukiwani są także Serhii Chalyi oraz Oleksandr Varyvoda. Według prokuratury to oni mieli kierować całą grupą i koordynować działania sabotażowe w Europie. Ukrywają się przed organami ścigania i są ścigani Europejskimi Nakazami Aresztowania oraz listami gończymi.

Śledztwo prowadzą polscy prokuratorzy i służby, ale sprawa ma międzynarodowy wymiar. W działania zaangażowane są także organy ścigania z innych krajów Europy.

Tak wygląda spalone centrum handlowe Marywilska 44. Widok przerażający
Super Express Google News
Sonda
Czy byłeś kiedyś świadkiem pożaru?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki