Michał zniknął 9 czerwca. Po szkole wrócił do domu, rzucił tornister w kąt i wyszedł bez słowa. Rodzice chłopca od dawna nie są razem. Matce, Małgorzacie B. (33 l.), sąd odebrał prawa rodzicielskie. Kiedy jednak Michał zaginął, oboje poszukiwali syna. - Nie spotkają cię żadne konsekwencje. Wróć do domu - apelowali. Niestety, okazało się, że chłopiec nie żyje. Niewielkie ciało leżało w krzakach tuż za ogrodzeniem socjalnego osiedla, na którym mieszkał zaginiony 12-latek wraz z ojcem Piotrem M. (42 l.) i jego konkubiną. Było już w stanie dużego rozkładu.
Wyniki sekcji złok zostały przedstawione w piątek. Jak podaje Polska Times, chłopiec z Będzina zmarł dwa dni po zaginięciu i jeden dzień przed zgłoszeniem zaginięcia przez jego ojca. Zwłoki chłopca leżały w wysokiej temperaturze i ich stan nie pozwala w tej chwili na ustalenie przyczyn śmierci. Trzeba przeprowadzić dodatkowe badania.
Co się stało? Dlaczego Michał nie żyje?
Jak pisaliśmy wczoraj, sytuacja rodzinna bardzo doskwierała Michałowi. Już wcześniej sprawiał kłopoty wychowawcze. - Wpadł w złe towarzystwo, ale starałem się odizolować go od tych kolegów. Nigdy jednak się nie zdarzyło, by nie wrócił do domu - tłumaczył nam ojciec chłopca. Od września zamierzał wysłać syna do szkoły z internatem w Gliwicach. Małgorzata B. za problemy syna obwinia jego ojca. - Dwa dni przed zaginięciem Michał był u mnie. Kiedy wychodził, powiedział, że się zabije. To przez ojca, który pozwalał swej nowej kobiecie pomiatać synem.
Zobacz też: Znaleziono zwłoki w Będzinie. To najprawdopodobniej 12-letni Michał. Ojciec rozpoznał ubranie synka!