- Policja powinna interweniować od razu, gdyby pomogli, można byłoby wejść do hali dużo szybciej - tak mówi Krzysztof Grochocki z agencji ochrony Zubrzycki. Pracownicy tej firmy pomagali we wtorek wejść komornikowi do hali Kupieckich Domów Towarowych w centrum stolicy.
Sama firma ochroniarska nie ma sobie oczywiście nic do zarzucenia. Szef agencji twierdzi, że jego pracownicy wykonywali swoje obowiązki tak dobrze, jak tylko potrafili i jak zastrzega nie dopatrzył się, żadnego błędu w ich działaniach.
Co na to kupcy? Są oburzeni takimi tłumaczeniami i chcą się spotkać z komornikiem, żeby przypomnieć mu jak wyglądała interwencja sprowadzonych przez niego osiłków z tarczami. Mają również dowody ich brutalności - siniaki i poparzenia od gazu którego użyła ochrona.
Dużo spokojniej do sprawy podchodzi policja, która podkreśla, że do "czynności komorniczych" nie miała prawa się mieszać i do akcji wkroczyła dopiero gdy inicjatywę na Placu Defilad przejęli młodzi ludzie, którzy szukali tam wyłącznie zaczepki. Zatrzymano 22 osoby. Większość z nich już w środę usłyszy zarzuty - napaści na funkcjonariusza, zaatakowania pracownika ochrony, zmuszenia funkcjonariusza do odstąpienia od czynności służbowych oraz niszczenia mienia.
To nie musiało się tak skończyć?
2009-07-22
12:35
Czy można było uniknąć krwawych starć pomiędzy kupcami a ochroną i policją? Komornik, który wczoraj zajął halę KDT, twierdzi, że tak, a winą za zamieszki obciąża... policję. Dlaczego? Bo zamiast interweniować funkcjonariusze stali z założonymi rękami.