Pan Marek z Tarnowa jest załamany: Niemieckie wilki pożerają moje jałówki

2019-02-20 20:30

Koszmar Marka Wolfa (34 l.) z Tarnowa po (woj. lubuskie) trwa już drugi miesiąc. Najpierw wilki zabiły jego dwa cielaki. Teraz napadły znowu. Tym razem ofiarą padła najcenniejsza w stadzie jałówka. Rolnik nie ma wątpliwości, że sprawcami mordu są drapieżniki, które przywędrowały tu zza Odry.


Dla każdego hodowcy widok jego zmasakrowanych zwierząt to szok. Jeżeli jednak ofiarą mordu pada młoda, ale warta prawie 2 tys. zł jałówka, to budzi się w nim wściekłość. A tak było kilka dni temu, kiedy w swej zagrodzie pan Marek znalazł rozszarpane zwłoki krówki. Dopadło ją wataha wilków, która grasuje w okolicach Tarnowa. Atakowała już wcześniej. Także stado Marka Wolfa. Ludzi na razie nie, ale doszło do tego, że mieszkańcy nie wypuszczają samotnie dzieci z domów, aby nie zostały pogryzione przez kudłate bestie.

We wsi ludzie nie mają wątpliwości, że stado przybyło na Ziemię Lubuską z Niemiec. Kilkukrotnie widziano w okolicy naszpikowanego aparaturą audio - wideo busa. Z obrazu na ekranach monitorów można było wywnioskować, że obserwatorzy śledzą teren. W poszukiwaniu śladów wilków? - Ten samochód był na niemieckich numerach - mówi Wolf. Rolnicy spekulują, że wobec odstrzału wilków na niemieckich terenach, drapieżniki w poszukiwaniu schronienia przekraczają Odrę. I tak przywędrowały do wsi aż pod Gorzowem Wielkopolskim. - Ostatnio jadąc rowerem natknęłam się na trzy sztuki. Stały przy drodze i patrzyły na mnie - mówi mieszkanka Tarnowa. - Skończyło się na strachu, ale kto zagwarantuje, że nie rzucą się na dorosłego, czy nie daj Boże bezbronne dziecko – dodaje. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki