Dla każdego hodowcy widok jego zmasakrowanych zwierząt to szok. Jeżeli jednak ofiarą mordu pada młoda, ale warta prawie 2 tys. zł jałówka, to budzi się w nim wściekłość. A tak było kilka dni temu, kiedy w swej zagrodzie pan Marek znalazł rozszarpane zwłoki krówki. Dopadło ją wataha wilków, która grasuje w okolicach Tarnowa. Atakowała już wcześniej. Także stado Marka Wolfa. Ludzi na razie nie, ale doszło do tego, że mieszkańcy nie wypuszczają samotnie dzieci z domów, aby nie zostały pogryzione przez kudłate bestie.
We wsi ludzie nie mają wątpliwości, że stado przybyło na Ziemię Lubuską z Niemiec. Kilkukrotnie widziano w okolicy naszpikowanego aparaturą audio - wideo busa. Z obrazu na ekranach monitorów można było wywnioskować, że obserwatorzy śledzą teren. W poszukiwaniu śladów wilków? - Ten samochód był na niemieckich numerach - mówi Wolf. Rolnicy spekulują, że wobec odstrzału wilków na niemieckich terenach, drapieżniki w poszukiwaniu schronienia przekraczają Odrę. I tak przywędrowały do wsi aż pod Gorzowem Wielkopolskim. - Ostatnio jadąc rowerem natknęłam się na trzy sztuki. Stały przy drodze i patrzyły na mnie - mówi mieszkanka Tarnowa. - Skończyło się na strachu, ale kto zagwarantuje, że nie rzucą się na dorosłego, czy nie daj Boże bezbronne dziecko – dodaje.