Usłyszał obrzydliwe słowa o swojej matce i chwycił za nóż. Ojcu zadał kilkanaście ciosów

Miała być szansa na poznanie ojca, którego nie było przez całe dzieciństwo. Zamiast rodzinnego pojednania doszło do tragedii, która wstrząsnęła Olsztynem. Przed Sądem Apelacyjnym rozpatrywana jest sprawa Mateusza S. (23 l.), skazanego na 20 lat więzienia za zabójstwo ojca. Jego obrońca, mecenas Wojciech Piłat oraz najbliżsi przekonują, że kara jest zbyt surowa, a zbrodnia była skutkiem dramatycznego wybuchu emocji po słowach, jakie ojciec wypowiedział pod adresem dwóch najważniejszych osób w życiu sprawcy – matki i babci.

  • Mateusz S. (23 l.) został skazany na 20 lat więzienia za zabójstwo swojego ojca Władysława S. (66 l. +) w Olsztynie, a jego sprawa jest obecnie rozpatrywana przez Sąd Apelacyjny. Obrońca i bliscy domagają się złagodzenia wyroku.
  • Do tragedii doszło w nocy z 9 na 10 października 2024 roku w mieszkaniu Mateusza, po tym jak ojciec, który pojawił się w jego życiu po latach nieobecności, wprowadził się do syna. Podczas kłótni ojciec groził babci Mateusza i obrażał jego matkę.
  • Mateusz S. zadał ojcu 13 ciosów nożem w wyniku gwałtownego wybuchu emocji po usłyszeniu obraźliwych słów o swojej matce. Po dokonaniu czynu sam zadzwonił na numer alarmowy i czekał na policję.
  • Sąd Apelacyjny zdecyduje, czy kara 20 lat więzienia jest adekwatna, biorąc pod uwagę okoliczności i silne wsparcie bliskich Mateusza S., którzy podkreślają jego skruchę. Wyrok ma zapaść 22 czerwca.

Zabił ojca za słowa o matce. Zadał mu kilkanaście ciosów nożem

Mateusz przez całe życie wychowywał się bez ojca. Władysław S.(66 l. +) pojawił się w jego życiu dopiero na kilka miesięcy przed tragedią. Kiedy pokłócił się z konkubiną, wprowadził się do syna. Według obrony szybko okazało się, że starszy mężczyzna jest agresywny i konfliktowy.

Do tragedii doszło w nocy z 9 na 10 października 2024 roku. Między mężczyznami wybuchła awantura. To wtedy miały paść słowa, które zaważyły na życiu ich obu. Władysław S. wygrażał śmiercią pani Gabrieli, babci Mateusza. Ale jeszcze gorsze były słowa o jego mamie, Beacie. Kobieta samotnie wychowała syna i była dla niego najbliższą osobą na świecie. Jak wynika z relacji przedstawianych przed sądem, ojciec stwierdził, że - „najchętniej sprzedałby ją do burdelu.”

To była dla Mateusza granica nieprzekraczalna. Naruszenie świętości. Według obrońcy właśnie wtedy doszło do gwałtownego wybuchu emocji. Młody mężczyzna chwycił za leżący obok nóż kuchenny i zadał ojcu 13 ciosów w głowę, twarz, klatkę piersiową i brzuch. Władysław S. zginął na miejscu.

Gdy emocje opadły, Mateusz nie próbował uciekać. Sam zadzwonił na numer alarmowy. – Zabiłem tatę – miał powiedzieć dyspozytorowi. Policjanci zastali go siedzącego w mieszkaniu obok ciała ojca.

Poruszające sceny na procesie

Podczas rozprawy apelacyjnej uwagę zwracało ogromne wsparcie, jakie oskarżony otrzymuje od bliskich. Na sali pojawili się jego przyjaciele, mama Beata i babcia. To właśnie scena po zakończeniu rozprawy poruszyła wszystkich obecnych.

Gdy funkcjonariusze mieli już wyprowadzić Mateusza z sądu, matka i babcia podeszły do niego na kilka krótkich chwil. Ze łzami w oczach dotykały jego twarzy, gładziły policzki i czule żegnały się z nim. Kilka minut czułych gestów pokazało, jak silna więź łączy młodego mężczyznę z najbliższymi. Było to szczególnie przejmujące w kontekście pamiętnych słów, które padły z ust ojca tuż przed tragedią. Wzruszenia nie kryli nawet policjanci pilnujący konwojowanego.

Obrońca Mateusza S. oraz jego najbliżsi mają nadzieję, że sąd wreszcie uwzględni wszystkie okoliczności, które doprowadziły do tragedii. Sam skazany od początku nie kwestionuje swojej odpowiedzialności za śmierć ojca i podkreśla, że żałuje tego, co się stało. Sąd Apelacyjny zdecyduje, czy 20 lat więzienia to kara adekwatna. Wyrok zaplanowano na 22 czerwca.

Sonda
Czy sądy w Polsce wydają sprawiedliwe wyroki?
To była egzekucja - służby nie mają wątpliwości

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki