„Boimy się wychodzić z domu”. Mieszkańcy żyją w strachu przed grupą wyrostków

Po zmroku zamykają drzwi, zasuwają rolety i boją się wyjść z domu. Mieszkańcy Sątop-Samulewa na Warmii mówią o groźbach, nocnym zastraszaniu i aktach wandalizmu. Iskrą, która przelała czarę goryczy, było brutalne pobicie 29-latka. Choć dwóch podejrzanych zostało zatrzymanych, mieszkańcy twierdzą, że strach wciąż nie mija.

Radiowóz z włączonymi sygnałami świetlnymi na ulicy nocą. O interwencjach policji w Sątopach przeczytasz na SE.
Autor: Fotodax/ Shutterstock

W Sątopach-Samulewie na Warmii po zmroku ludzie zamykają drzwi i zasuwają rolety.

Grupa wyrostków siedzi w centrum wsi, pije i zaczepia słabszych, starszych oraz chorych. Boimy się wychodzić z domu – mówi Pani Katarzyna.

Ludzie opowiadają o groźbach, rzucaniu butelkami i nocnym szarpaniu za klamki. Najbardziej boją się odwetu po wezwaniu policji.

Zadzwoniłam z prośbą o interwencję i od tamtej pory nie dają mi żyć. Przychodzą nocą. Wiedzą, kiedy mojego partnera nie ma w kraju – twierdzi kobieta.

Strach nasilił się po pobiciu 29-letniego mieszkańca. Według ustaleń policji 19-letni Dominik Z. i 21-letni Igor S. mieli wspólnie kopać go po głowie i całym ciele. Poszkodowany trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami.

Mam 50 śrub w szczęce. Powiedzieli, że jeszcze mnie dopadną. Oni niczego się nie boją, śmieją się ludziom w twarz – relacjonuje pobity mężczyzna.

Podejrzani zostali zatrzymani. Młodszy częściowo przyznał się do zarzutu, starszy zaprzeczył. Policja wystąpiła o objęcie obu dozorem oraz wydanie zakazu zbliżania się do pokrzywdzonego. Mieszkańcy nadal jednak czują strach.

Policja przyjedzie, odjedzie, a my zostajemy tutaj sami. Potem zaczyna się odwet – mówi anonimowo jeden z nich.

Pan Stanisław, 70-letni emeryt, opowiada o zniszczonych drzwiach do mieszkania.

Dopiero je wymieniłem. Kosztowały mnie równowartość dwóch emerytur – mówi.

Zapytaliśmy policję, ilu funkcjonariuszy nocą pilnuje gminy Bisztynek. Konkretnej liczby nie podano. Komenda napisała jedynie o „kilku patrolach” obsługujących cały powiat. Pokrzywdzeni mogą też umówić się na rozmowę z komendantem w poniedziałek między godz. 11 a 16. A sam komendant nie widzi potrzeby zajęcia się problem.

Schorowany człowiek pojechał szukać pomocy. Policjant posłuchał go przez kraty i odesłał. Jak mamy wierzyć, że ktoś nas ochroni? – pyta mieszkaniec, który nie chce ujawniać nazwiska.

Na dworcu widać graffiti, powybijane okna i drzwi i ślady dewastacji. Policja przyznaje, że nie prowadziła dochodzeń dotyczących niszczenia budynku, bo zarządca nie złożył wniosku o ściganie. Służba Ochrony Kolei oraz burmistrz Bisztynka nie odpowiedzieli na pytania „Super Expressu”.

W 2025 roku policja odnotowała tu 110 interwencji, a do 7 lipca 2026 roku kolejne 41. Na papierze są patrole, procedury i godziny przyjęć komendanta. We wsi wciąż słychać jednak jedno:

– Boimy się wychodzić z domu.

Wisła w Bydgoszczy niemal wysycha!

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki