Obciach w Chicago

2008-01-03 0:49

Chcesz fotkę z Joanną Brodzik (34 l.) i Pawłem Wilczakiem (42 l.)? Wystarczy dwadzieścia dolców i masz ją na ścianie. Wcześniej jednak musisz zapłacić 169 zielonych od osoby, by móc oddychać tym samym, co polskie megagwiazdy powietrzem.

Aż sześćset pięćdziesiąt osób zdecydowało się jednak na taki wydatek. Bo obietnica spędzenia z nimi wspólnego z nimi sylwestra w klubie Lombard na przedmieściach Chicago była pociągająca.

W zamian polonusi zostali zrobieni w balona. Ubrana niczym bufetowa na imieninach pani Joasia i jej partner mieli tylko dwa wyjścia do publiczności. Za to było co oglądać. Nasza Magda M., by podkreślić swoje krótkie nóżki, ubrała... krótką świecącą sukienkę przed kolanko, ozdobioną kwiatkami w krzyczących kolorach. Do tego - światowy hit - odblaskowe różowe szpilki i fryzura godna sprzedawczyni ze sklepu mięsnego z lat osiemdziesiątych. Lekko odęte usteczka i ogromne kolczyki przypominające ozdoby choinkowe, a nie damską biżuterię, dopełniały całości.

Trudno więc się dziwić wściekłości obecnej na imprezie publiki, że za wspólne zdjęcie z tą wiochą (ale przecież polską wiochą, więc zrozummy sentyment wielu chętnych) zainteresowani musieli jeszcze dopłacić po 20 dolarów. Bo tak zdecydował znajomy Brodzik i Wilczaka, na którego zaproszenie poprowadzili polonijnego sylwestra. Jak chałtura, to chałtura. A wiadomo - pieniądze nie śmierdzą. Para polskich celebrietes dostała za sam udział w balu około dwunastu tysięcy dolarów, więc jakoś te pieniążki gospodarze musieli odrobić.

A jak ktoś chciał zbliżyć się do Joasi i Pawła, natykał się na mur w postaci rosłego ochroniarza. Była to prawdziwie obciachowa "Noc z gwiazdami". Ale każdy ma takie gwiazdy, na jakie zasłużył.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki