13-letni Mikołaj był uczniem siódmej klasy szkoły podstawowej w gminie Barciany. Mieszkał w miejscowości Kotki razem z ojcem. Tragicznego dnia, 16 maja 2026 roku, bawił się z kolegami w okolicach jeziora Arklickiego. Według najnowszej wersji wydarzeń, pokrzywdzony miał rzekomo dla żartu zepchnąć z roweru jednego z późniejszych agresorów, choć niektóre doniesienia mówią, że to nieprawda i mężczyzna sam, bez większego powodu, miał zaczepiać dzieci. Ten incydent stał się przyczynkiem do brutalnej zemsty, zupełnie niewspółmiernej do tego zdarzenia. Rowerzysta skrzyknął bowiem członków swojej rodziny, rosłych mężczyzn, i ruszył w pogoń za Mikołajem. W międzyczasie drugi z nastolatków schował się w krzakach i dzięki temu uniknął starcia z napastnikami. 13-latek został natomiast zagoniony w stronę bagna, skąd nie było już dokąd uciec. Mikołaj brodził w wodzie, w ciemności, na podmokłym terenie. Podejrzani mieli rzekomo odpuścić i go tam zostawić, choć ta wersja jest jeszcze weryfikowana. Chłopca znaleziono na wpół żywego, leżał po pas w bagnie, twarzą w wodzie. Niestety, mimo szybkiej reakcji znajomych i służb ratunkowych, nie udało się go uratować. 13-latek zginął.
Czytaj także: Jak naprawdę zginął Łukasz Litewka? Prokuratura ujawnia nowe fakty. Ludzie będą w szoku
Czterej aresztowani usłyszeli łącznie po trzy zarzuty: spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, co sugerowałoby zadanie jakichś obrażeń Mikołajowi, a także nieudzielenie pomocy dziecku znajdującemu się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia oraz usiłowanie udziału w pobiciu innego małoletniego, czyli zapewne kolegi Mikołaja, który był na miejscu, ale się ukrył.
Prokurator Jolanta Rzepko z Prokuratury Rejonowej w Kętrzynie przekazała, że każdy z podejrzanych złożył wyjaśnienia, lecz odnosił się do innego zakresu swojego zachowania. – Nie można powiedzieć ogólnie, że się przyznali, albo że się nie przyznali – powiedziała tajemniczo. Mężczyźni potwierdzali jedynie część okoliczności ustalonych przez śledczych, a ich wyjaśnienia będą dalej weryfikowane. Na pewno umniejszają swoją rolę w zdarzeniu. W chwili przesłuchań nie mieli też jeszcze swoich obrońców. Szczegóły poniżej.
Prokuratura stawia poważne zarzuty. Sekcja zwłok zmarłego Mikołaja wykazała obrzęk mózgu. "Zadano mu ciosy w głowę"
W międzyczasie przeprowadzona sekcja zwłok wykazała u zmarłego Mikołaja obrzęk mózgu. Nie dało się jednak przesądzić, czy powstał on wskutek pobicia, czy urazu doznanego podczas ucieczki. Potrzebne są dodatkowe badania histopatologiczne, do których pobrano już próbki. Dopiero po uzyskaniu wyników biegły będzie mógł wypowiedzieć się co do mechanizmu powstania obrażeń i przyczyny śmierci, ale to jeszcze trochę potrwa. Wiadomo natomiast, że trzej bracia, czyli Krystian, Łukasz i Krzysztof S., oraz ich szwagier Karol R., zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące – sąd przychylił się bowiem do wniosku prokuratury o taki środek zapobiegawczy.
Zobacz również: Beata rodziła dzieci i czekała, aż umrą. Kilkoro udusiła pępowiną. Pięć malutkich ciał w Hipolitowie
Najnowsze informacje, ujawnione przez prokuraturę, wprost sugerują, że podejrzani nie tylko zapędzili Mikołaja w miejsce bez wyjścia, lecz jeden z nich miał także zadać mu obrażenia, które mogły przyczynić się do jego śmierci. Chodzi o uderzenia, o których media donosiły wcześniej nieoficjalnie, w tym cios pięścią i kopnięcie w głowę. Teraz wygląda na to, że spekulacje mogły być prawdziwe.
- Według ustaleń prokuratury jeden z podejrzanych miał dopuścić się przestępstwa polegającego między innymi na spowodowaniu u 13-letniego chłopca ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego zgonem pokrzywdzonego na miejscu zdarzenia. Podejrzany miał dopuścić się tego czynu poprzez zadanie pokrzywdzonemu uderzeń pięścią i nogą w głowę – przekazał Adam Barczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie. - Trzej pozostali mężczyźni stanęli pod zarzutem tego, że działając wspólnie i w porozumieniu, biorąc udział w pościgu za 13-latkiem i osaczeniu go w terenie uniemożliwiającym ucieczkę oraz rzeczywiście uniemożliwiając mu tę ucieczkę, mieli ułatwić wymienionemu wyżej podejrzanemu spowodowanie u małoletniego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego jego zgonem. Ponadto, wszystkim czterem podejrzanym zarzucono nieudzielenie pomocy chłopcu, a także usiłowanie pobicia innego małoletniego pokrzywdzonego – precyzował Adam Barczak.
Siostra skatowanego 13-latka zabiera głos w sprawie. "To jest nietaktowne i przykre"
Pani Julia, siostra zmarłego Mikołaja, w rozmowie z "Super Expressem" przerywa milczenie w sprawie śmierci swojego ukochanego brata. Młoda kobieta ujawniła nam, że bardzo pomagała tacie w wychowaniu 13-latka. Gdy tylko miał dłuższe wolne w szkole, spędzał z nią czas. Często również nocował u niej i narzeczonego, w ich mieszkaniu. To pani Julia zajęła się również organizacją pogrzebu brata, którego koszty pokrył Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej.
Czytaj również: Prawniczka zabiła Igora. W sądzie broniła jej matka ofiary! Szokujące sceny. "Zasługuje na drugą szansę"
- Mam ważny apel do komentujących tę sprawę, by powstrzymali się od hejtu i krytycznych słów dotyczących tego, w jakich warunkach na co dzień żył Mikołaj i z czego utrzymywali się razem z tatą. To nie jest istotne w całej tej sprawie, a nazywanie ich "patologią" tylko przez wgląd na rzeczy materialne czy bytowe, to naprawdę przykre i nietaktowne - mówi pani Julia w rozmowie z "Super Expressem".
Kobieta nawiązuje między innymi do pierwszych reportaży telewizyjnych, w których tata Mikołaja nerwowo zareagował na wizytę dziennikarzy. Był w wielkich emocjach i żałobie, rany po śmierci syna wciąż są przecież świeże. - Może i nie żyli w bogactwie, ale Mikołaj miał wsparcie, miłość i wszelkie dobro, którego potrzebował od taty, ode mnie i mojego narzeczonego - podkreśla pani Julia. - Mikołaj w tej sytuacji był bez winy. On po prostu tam był, w nieodpowiednim miejscu i czasie - dodaje poruszona, komentując tragiczne wydarzenia.
Siostra Mikołaja ma nadzieję, że śledztwo w sprawie śmierci jej brata będzie rzetelne, a osoby, które przyczyniły się w jakiś sposób do jego śmierci, zostaną pociągnięte do odpowiedzialności i surowo ukarane. - Kiedy umiera brat, pęka w tobie część duszy, której nie da się już poskładać. Nie ma znaczenia, czy był starszy, czy młodszy, czy rozmawialiście codziennie, czy tylko przy okazji świąt. Ból spada nagle. Cicho. Niespodziewanie. Brutalnie - to cytat tekstu, który pani Julia udostępniła na swoim profilu w mediach społecznościowych.
Z miejscowości, w której mieszkała rodzina, wciąż napływają wyrazy współczucia i kondolencje po śmierci nastolatka. Nasza redakcja również się do nich dołącza. Tymczasem śledztwo prokuratury nadal trwa. Z pewnością będziemy wracać do tej sprawy.