- Tata wrócił z Filipin z bardzo poważnym schorzeniem jelit i prawie pożegnał się z tym światem. W tym stanie zdrowia, gdyby był alkoholikiem, już by nie żył - wyznała miesiąc temu łamiącym się głosem w programie "Dzień dobry TVN".
Postąpiła nieprofesjonalnie
Łzy stanęły jej w oczach, gdy mówiła, jak bardzo kocha ojca i nie może patrzeć, jak jest publicznie upokarzany. Rzecz w tym, że nie ustaliła tego ani z tatą, ani tym bardziej z producentami programu. To był gorący czas przedwyborczej kampanii i na efekt nie trzeba było długo czekać.
- Na górze się wściekli - opowiada "Super Expressowi" jeden z pracowników stacji Piotra Waltera. - Ola była traktowana jako pełnoprawny dziennikarz i uznali, że postąpiła nieprofesjonalnie wykorzystując antenę do własnych potrzeb - mówi nasz informator, tłumacząc, dlaczego panna Kwaśniewska poszła w odstawkę.
- Zatrudniono ją do konkretnej pracy, a zaczęła mówić o sprawach, które zdecydowanie wykroczyły poza konwencję przygotowywanych przez nią materiałów. Emocje emocjami, ale Ola straciła chyba kontakt z rzeczywistością, bo zachowała się jak gwiazda, której wszystko wolno - dodaje inny z naszych rozmówców.
Odejście Oli rozegrano po cichu. Jeszcze raz czy dwa pojawiła się na wizji po swoim rozpaczliwym wystąpieniu, a potem znikła. Czy wróci, tego nikt nie umie w tej chwili powiedzieć. Sama zainteresowana nie chce na ten temat rozmawiać.
Teraz będzie miała czas na studia
Wściekła nie tyle na Olę, co na jej ojca jest także sama Jolanta Kwaśniewska.
- Zapytana na planie "Lekcji stylu" przez jednego z gości, co słychać u jej córki, odpowiedziała, że Oleńka postanowiła uskutecznić samowolkę i obronić tatusia. Słowo "tatusia" zostało wypowiedziane z lekką nutą ironii - dodaje nasz informator.
Ola podobno postanowiła zająć się swoją edukacją i wybrać się na studia.... dziennikarskie.