Ostatni lot Żelaznego

2007-09-02 21:00

To miał być jego ostatni, pożegnalny lot. As lotnictwa, Lech Marchelewski (62 l.) z Zielonej Góry w efektowny sposób miał niemal otrzeć się o samoloty: Kosińskiego i Banachowicza. Stało się inaczej.

On i Piotr Banachowicz ( 24 l.) roztrzaskali się w powietrzu. Gdy rozpędzone do prędkości 300 km na godzinę zliny wpadły na siebie, na radomskim lotnisku zapadła grobowa cisza.

- O Matko Boska! - wykrztusił z siebie spiker pokazów, gdy szczątki maszyn spadały na ziemię.

Chwilę wcześniej zapowiedział, że to ostatni lot Marchelewskiego. Ewolucja powtarzana wiele razy stała się ostatnią w jego życiu.

To stało się naprawdę

- Nie chciałem uwierzyć w to, co widzę. Pomyślałem, że to jakaś inscenizacja, ale to się stało naprawdę - z trudem mówi płk Andrzej Stobiecki (62 l.), szkolny kolega Marchelewskiego (uczyli się w oficerskiej szkole lotniczej w Oleśnicy) i świadek tragedii.

Godzina 15.50. Do końca brawurowego pokazu pilotów z grupy "Żelazny" z Zielonej Góry została minuta.

Trzech pilotów wykonuje niebezpieczną akrobację, tzw. rozetę.

Marchelewski - najbardziej doświadczony, leci w stronę publiki. Piloci z boku, wykonujący w tym czasie pętle, mają się z nim minąć w odległości 2-3 metrów. Coś poszło nie tak. Zlin Banachowicza staranował maszynę Marchelewskiego i rozniósł ją na strzępy.

- Naprawdę nie żyją?! - ze łzami w oczach pytała swojego ojca 14-letnia Małgosia z Warszawy.

- Szykowałem się do lotu. Miałem założony spadochron i wsiadałem do maszyny, gdy to się stało - mówi Robert Kowalik, wielokrotny mistrz polski w akrobatyce samolotowej.

Nie tak miało być

Kiedy samoloty się roztrzaskały, ludzie klękali i modlili się. Wielu płakało.

- Nie tak miało być - mówi wstrząśnięta Helena Kozowa (58 l.) z Siemanowic Śląskich. - Łudziłam się, że któryś z nich przeżyje.

- To taki doświadczony pilot. Kochał latanie. Na pewno nie popełnił żadnego błędu. Po zawodach miało być tzw. hangarparty, a tu stypa - opowiada załamany płk Stobiecki.

Przekracza się cienką linię

Lech Marchelewski, świetny pilot i instruktor, był założycielem i liderem zespołu "Żelazny".

Wylatał ok. 5 tysięcy godzin. Drugi z pilotów, Piotr Banachowicz, był członkiem Aeroklubu Ziemi Lubuskiej. Zaczął latać w wieku 16 lat. Za sterami spędził 500 godzin.

- Lechu był nie tylko świetnym pilotem, ale i wspaniałym człowiekiem - o Marchelewskim mówi Cezary Orzech, ekspert ds. lotnictwa. - Gdy patrzyłem w górę, pytałem siebie, po co robią tę niebezpieczną figurę - dodaje

- To sport ekstremalny. Przekracza się tę cienką linię, by być lepszym, osiągać więcej - tłumaczy Sławomir Orłowski, rzecznik prasowy grupy "Żelazny".

Zdaniem przyjaciół pilotów do dramatu mogło dojść przez złe warunki atmosferyczne. Samoloty zlin są szybkie, lekkie i przez to wrażliwe na podmuch wiatru.

Przyczyny tragedii bada Główna Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Błąd pilota to najbardziej prawdopodobna przyczyna wczorajszego wypadku na radomskim Air Show, potwierdziła wczoraj częstochowska prokuratura.

Przewidziane na dwa dni pokazy odwołano. Prezydent Radomia ogłosił trzydniową żałobę w mieście, podobnie prezydent Zielonej Góry.

Tragiczne pokazy

Śmierć w powietrzu

28 sierpnia 1988 r., Niemcy:

W bazie lotniczej Ramstein podczas pokazów rozbiły się trzy samoloty włoskiego zespołu Frecce Tricolori. Zginęło ponad 70 osób.

18 sierpnia 2002 r., Ukraina:

We Lwowie samolot bojowy Su-27 rozbił się w tłumie widzów. Zginęły 83 osoby, a ponad 240 było rannych.

21 kwietnia 2007 r., USA:

W Beaufort w Karolinie Południowej podczas pokazów "Blu Angels" jeden z myśliwców F-18 spadł na osiedle domów jednorodzinnych. Zginął pilot, 8 mieszkańców zostało rannych.

Michał Wiśniewski i grupa "Żelazny"
To Leszek uczył Michała Wiśniewskiego latać

Uczniem Lecha Marchelewskiego był również Michał Wiśniewski (37 l.), lider zespołu Ich Troje.

Gwiazdor rok temu dostał licencję pilota. Śmierć Marchelewskiego to dla gwiazdora ogromny cios. "Odszedł od nas jeden z największych... wspaniały człowiek i mój lotniczy ojciec. Będzie mi cię bardzo brakowało, tate! Na zawsze pozostaniesz w moim sercu!" - napisał piosenkarz w swoim internetowym blogu.

Obaj panowie mieli się spotkać podczas radomskiego Air Show. Wiśniewski chciał zaśpiewać swojemu nauczycielowi jedną z piosenek Ich Troje "Requiem żelaznych". Jednak ze względu na wypadek odwołał koncert zespołu.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki