Przedwyborczy absurd w Rzeszowie. Otworzyli z pompą dworzec i go zamknęli

2018-10-09 3:13 BO

Wielki śmiech na Podkarpaciu! Władze z pompą otworzyły miejski dworzec autobusowy, ale gdy wybrzmiały dźwięki fanfar i zaproszeni oficjele się rozjechali, natychmiast go zamknęły. - To w dalszym ciągu plac budowy. Pasażerowie jeszcze długo stąd nie odjadą – kpią budowlańcy.

Byli politycy i działacze społeczni, dyrektorzy i kierownicy lokalnych firm, była orkiestra i występy dzieci, no i była wstęga, która uroczyście przeciął prezydent miasta Tadeusz Ferenc. Przemawiając do zebranych podkreślał, że modernizacja dworca pochłonęła 20 milionów, że jest nowa nawierzchnia, siedem stanowisk autobusowych, wiaty, poczekalnia i kasy biletowe. A wszystko jak spod igły.

Nowiuśkie, ale… nieczynne. Bo zaraz po uroczystości dworzec znów opanowali budowlańcy. - Ta feta tylko przeszkodziła nam w robocie. Na pół dnia trzeba było uprzątnąć narzędzia, wywieźć sprzęt. Paranoja! – pomstują.

A prezydent się tłumaczy. - To nie miało nic wspólnego z wyborami. Chcieliśmy uczcić święto 70-lecia komunikacji miejskiej w Rzeszowie – zapewnia. Tyle że to także brzmi jak absurd.