- Psy zagryzły kilka sztuk kóz i danieli - mówi Agata Oleśkiewicz, oficer prasowy policji ze Świdnicy.
Bestie zadały sobie sporo trudu, by dopaść ofiary. Zagroda była oddzielona dwoma ogrodzeniami. Pod jednym ogary zrobiły podkop, drugie w szale zniszczyły. Gdy psy zagryzały kozy i daniele, w gospodarstwie nikogo akurat nie było. Ludzie więc nie słyszeli przerażonego meczenia i piekielnego szczekania.
Gdy właściciel gospodarstwa wrócił i zobaczył, co się stało, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Był w szoku. Nic dziwnego. Wszędzie było pełno krwi, leżały zamordowane zwierzęta, a dwa psy wciąż ujadały, żądne kolejnych ofiar.
Okazało się jednak, że czworonogi nie są dzikie. Zareagowały od razu na wołanie właściciela zagrody i potulnie przybiegły do niego. Ustalono, że ktoś je spuścił ze smyczy samopas. Teraz policja szuka nieodpowiedzialnego właściciela szatańskich psów. Wielka kara mu jednak nie grozi. Za nieupilnowanie psów dostanie co najwyżej 250 zł grzywny. Właściciel swoje szkody wycenił na 5000 zł...
Zobacz: Nowe zdjęcia Ewy Tylman z dnia zaginięcia. Zobacz jak była ubrana [ZDJĘCIA]