Boni LIKWIDUJE szkolne BIBLIOTEKI. Oto prawdziwy SZKODNIK w RZĄDZIE

2013-02-08 9:00 an

Nie ma niczego bardziej szkodliwego, niż zabieranie dzieciom książek. To akurat powinien wiedzieć kulturoznawca Michał Boni (59 l.), obecny minister administracji i cyfryzacji. Niestety, jego resort pracuje nad ustawą, która ma doprowadzić do masowej likwidacji szkolnych bibliotek!

Michał Boni lubi książki. Czyta włoskie kryminały, urokliwe "Listy Miłosne", reportaże. A kiedy jest totalnie zmęczony po pracy za biurkiem, lubi sięgać po książki z lat dzieciństwa i młodości. Jednym z ulubionych jego autorów jest Małgorzata Musierowicz, znana z humorystycznej serii "Jeżycjada", "Kwiatu kalafiora" i innych. Minister sięga teraz po książki, bo czytał je jako młody człowiek. Niestety, współczesnym dzieciom pan minister chce mocno utrudnić tę piękną i pożyteczną pasję.

Jego ministerstwo pracuje nad ustawą o poprawie warunków świadczenia usług przez jednostki samorządu terytorialnego. Jedną z propozycji jest "stworzenie możliwości wykonywania zadań biblioteki szkolnej przez bibliotekę publiczną". O co chodzi w tym urzędniczym języku? Co takiego złego chce zrobić Boni?

- Rząd przymierza się do masowej likwidacji szkolnych bibliotek - rozszyfrował "Głos Nauczycielski". Dokument jest we wstępnej fazie przygotowań. Właśnie minął termin, do kiedy zainteresowani mogli przesyłać swoje uwagi. Związek Nauczycielstwa Polskiego postawił sobie obronę bibliotek za punkt honoru. - To jakieś szaleństwo. Zbyt groźne dla dzieci i młodzieży. Likwidując biblioteki w szkołach daleko nie zajdziemy - denerwuje się wiceprezes ZNP Krzysztof Błaszczyński.

Trzy lata temu również walczył o biblioteki szkolne. Wówczas Związek Gmin Wiejskich zgłosił projekt ustawy, który pozwalał na likwidację szkolnych bibliotek poprzez łączenie ich z publicznymi. Projekt trafił do tzw. komisji Palikota, ale sejmowi prawnicy nie pozostawili na nim suchej nitki. - Trzeba ocenić to negatywnie - skwitowali wówczas pomysł eksperci z Biura Analiz Sejmowych. Projekt przepadł.

Czemu znowu wraca? - Chodzi o finanse. Rząd szuka oszczędności, np. nie będzie musiał płacić za utrzymanie szkolnych bibliotek. Będziemy wychowywać oszczędnie - ocenia Krzysztof Baszczyński.

Najnowsze