Prezydent i premier muszą nauczyć się, jak współdziałać

2009-03-28 8:30

Ryszard Piotrowski ocenia, dlaczego Trybunał Konstytucyjny odroczył postępowanie w sprawie sporu kompetencyjnego.

"Super Express": - Jak pan, jako prawnik konstytucjonalista, definiuje pojęcie sporu kompetencyjnego?

Ryszard Piotrowski: - Spór kompetencyjny ma miejsce wówczas, kiedy dwa - lub więcej - organy konstytucyjne uznały się za właściwe dla rozstrzygnięcia tej samej sprawy albo też wydały w niej rozstrzygnięcie. Spór kompetencyjny możemy mieć również wtedy, gdy te organy uznały się za niewłaściwe dla rozstrzygnięcia danej sprawy.

- Polski spór kompetencyjny - nazywany niekiedy walką o krzesło - stał się polską tradycją. Dlatego wczoraj zajął się tym Trybunał Konstytucyjny?

- Spór dotyczy rozbieżności stanowisk prezydenta i premiera co do kompetencji, kto ma prowadzić politykę zagraniczną. A konkretnie, kto ma brać udział i prezentować stanowisko Polski na posiedzeniach państw członkowskich Unii Europejskiej. Chodziło o to, czy o udziale prezydenta w tych posiedzeniach decyduje on samodzielnie, czy też decyduje o tym premier.

- Jak to określa konstytucja?

- Konstytucja stanowi, że kierownictwo w sprawach kontaktów z organizacjami międzynarodowymi sprawuje Rada Ministrów. Jednocześnie wskazuje, że prezydent jest najwyższym przedstawicielem państwa.

- Czy z tego wynikają konkretne kompetencje dla prezydenta?

- Moim zdaniem, nie. Szczególnie jeśli chodzi o kompetencję do zajmowania się sprawami europejskimi inaczej niż we współdziałaniu z prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem. A zatem prezydent i premier muszą nauczyć się takiego współdziałania. Tak można rozumieć wczorajszą decyzję Trybunału Konstytucyjnego.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE