Dyrektywa (2026/1021) weszła w życie wiosną tego roku i której treść została uzgodniona między Parlamentem Europejskim a Radą Unii Europejskiej, sprawia, że główne przestępstwa korupcyjne będą w całej Unii surowo karane. Przepisy obejmują m.in. łapownictwo w sektorze publicznym i prywatnym, sprzeniewierzenie środków, płatną protekcję, utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości, wzbogacenie w wyniku przestępstw korupcyjnych i ukrywanie własności. W katalogu znalazły się także niektóre poważne wykroczenia polegające na niezgodnej z prawem działalności prowadzonej w ramach pełnienia funkcji publicznej.
Czy jest się przed czym chronić?
Eurobarometr 573: Citizens’ attitudes towards corruption in the EU (2026) (Postawy obywateli Unii Europejskiej wobec korupcji) pokazuje, że aż 71 proc. Europejczyków uważa, że korupcja jest w ich kraju powszechna. I, co przykre, liczba obywateli, którzy tak myślą, rośnie. To dwa proc. więcej niż w ubiegłym roku.
Według badań, ok. 72 proc. Polaków uważa, że korupcja jest powszechnym problemem w kraju. Okazuje się jednak, że i tak Polacy są pod tym względem optymistyczni – blisko 100 proc. Greków widzi korupcję wokół siebie, 95 proc. Cypryjczyków, 94 proc. Portugalczyków i 92 proc. Hiszpanów. Najlepiej sytuacja wygląda w Finlandii i Danii – tu po 25 proc. obywateli dostrzega powszechność korupcji.
Ponad połowa Europejczyków uważa, że to polityka – głównie działalność partii politycznych - jest obszarem, gdzie korupcja jest najbardziej rozpowszechniona. Ten pogląd podziela 29 proc. Polaków. Najbardziej jesteśmy przekonani co do istnienia korupcji w systemie ochrony zdrowia (34 proc.).
Czy kraje skutecznie walczą z korupcją?
Tylko 35 proc. Europejczyków uważa, że korupcja w ich kraju jest skutecznie ścigana. W Polsce to zaledwie 28 proc. osób biorących udział w badaniu.
Ponad połowa Europejczyków nie wie, gdzie mogłaby zgłosić zaobserwowany przypadek korupcji.
Dyrektywa przeciw korupcji
Dyrektywa (2026/1021) ujednolica antykorupcyjne prawo w całej Unii. Wprowadza definicje przestępstw, a więc wszyscy rozumiemy korupcję tak samo. Przestępstwem jest m.in. łapownictwo, sprzeniewierzenie mienia, utrudnianie wymiaru sprawiedliwości, handel wpływami, bezprawne wykonywanie funkcji publicznych, nielegalne wzbogacenie związanego z korupcją, ukrywanie korzyści pochodzących z korupcji oraz korupcja w sektorze prywatnym. Przepisy obejmują też niektóre poważne wykroczenia polegające na niezgodnej z prawem działalności prowadzonej w ramach pełnienia funkcji publicznej.
Zgodnie z nowymi przepisami Unii Europejskiej państwa członkowskie muszą zapewnić skuteczne, proporcjonalne i odstraszające sankcje za przestępstwa korupcyjne. W zależności od rodzaju przestępstwa przepisy krajowe mają przewidywać maksymalne kary pozbawienia wolności na poziomie co najmniej od trzech do pięciu lat. Państwa członkowskie będą musiały wprowadzić także skuteczne grzywny, zakazy pełnienia funkcji publicznych czy wykluczenia z udziału w zamówieniach publicznych. Odpowiadać za korupcję będą mogły nie tylko osoby fizyczne, ale również spółki. Sankcje mają obejmować grzywny uzależnione od obrotu, konfiskatę majątku oraz utratę dostępu do środków publicznych i funduszy unijnych.
Jawność wrogiem korupcji
Dyrektywa silnie akcentuje znaczenie jawności działania administracji publicznej oraz skuteczne mechanizmy „zapobiegania konfliktom interesów”. W przepisach krajów członkowskich mają być także uregulowane relacje między sektorem publicznym a prywatnym, w tym zasad lobbingu i tzw. „drzwi obrotowych”, czyli przechodzenia urzędników do sektora prywatnego.
Nowe przepisy podkreślają znaczenie prewencji. Dotyczą m.in. oświadczeń majątkowych i ich weryfikacji. Dyrektywa wzmacnia także ochronę sygnalistów nagłaśniających przypadki korupcji.
Dyrektywa zobowiązuje państwa członkowskie do stworzenia lub zapewnienia niezależności istniejącym organom odpowiedzialnym za zapobieganie korupcji.
Art. 20 ust. 5 zobowiązuje państwa członkowskie do regularnego oznaczania sektorów i zawodów najbardziej narażonych na korupcję. Chodzi o odejście od reagowania dopiero po wybuchu afery, ale wprowadzenie stałego monitorowania tam, gdzie obracane są publiczne pieniądze lub podejmowane są kluczowe decyzje. W praktyce może to dotyczyć m.in. zamówień publicznych, ochrony zdrowia, inwestycji infrastrukturalnych, spółek publicznych czy organów wydających decyzje administracyjne.
Kraje członkowskie muszą współpracować
Wzmocniona zostanie współpraca między organami krajowymi zajmującymi się korupcją, a instytucjami unijnymi, w tym z:
- European Anti-Fraud Office (OLAF), czyli Europejskim Urzędem ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych,
- European Public Prosecutor’s Office (EPPO), czyli Prokuratorą Europejską,
- Europol – Europejskim Urzędem Policji,
- Eurojust, czyli Agencją Unii Europejskiej ds. Sprawiedliwości Karnej.
Przewidziano również usprawnienie wymiany informacji i koordynacji działań. Państwa członkowskie będą zobowiązane do corocznego publikowania porównywalnych danych, aby zwiększyć przejrzystość i wspierać tworzenie polityk opartych na dowodach.
Jak to działa?
EPPO, czyli Prokuratura Europejska została utworzona w 2021 r. do ścigania przestępstw dotyczących funduszy unijnych, korupcji, wyłudzeń VAT i nadużyć finansowych. Przed powstaniem EPPO sprawy korupcyjne dotyczące funduszy często kończyły się na poziomie krajowym, a gdy dotyczyły większej liczby państw, śledztwa były rozproszone. Dziś EPPO może prowadzić jedno wspólne dochodzenie obejmujące kilka państw jednocześnie, współpracować z policją, służbami celnymi i krajowymi prokuraturami oraz kierować sprawy bezpośrednio do sądów. Roczne raporty EPPO prezentowane są na forum Parlamentu Europejskiego to świetne źródło pokazujące, jak europejskie instytucje współpracują i walczą między innymi z korupcja i nadużyciami. EPPO prowadziła na koniec 2025 r. 3602 aktywne śledztwa, z czego 4,7 proc. dotyczyło korupcji.