Miłosz Naczyński od lat cieszy się wielkim zaufaniem mieszkańców Przedborza. W ostatnich wyborach samorządowych wygrał już w pierwszej turze ze sporą przewagą nad pozostałymi kandydatami. Niewykluczone jednak, że niedługo jego miejsce zajmie wyznaczony przez premiera komisarz, bo na burmistrzu ciąży wyrok więzienia.
- Chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi – nie kryje oburzenia Naczyński.
Jego kłopoty zaczęły się w 2015 r., kiedy do trzech mieszkanek Przedborza krytykujących w internecie władze miasta, ktoś zaczął wysyłać sms-y z groźbami. Policjanci namierzyli ich autora, który podczas zatrzymania miał stwierdzić, że do wszystkiego namówił go burmistrz. Później jednak ze wszystkiego się wycofał. Kiedy mężczyzna oskarżony o kierowanie gróźb stanął przed sądem, zeznał, że do obciążenia włodarza miasta nakłonili go policjanci. Twierdził też, że nie zna burmistrza i nie miał z nim żadnego kontaktu.
Mimo to prokuratura oskarżyła Naczyńskiego o nakłanianie do popełnienia przestępstwa. Przed sądem burmistrz nie przyznał się do winy, jego niewinność potwierdził też sam sprawca gróźb, ale sędzia Szczepan Stawczyk z Sądu Rejonowego w Radomsku uznał wyjaśnienia obu panów za niewiarygodne i wpakował włodarza Przedborza za kratki. W przyszłym tygodniu sąd apelacyjny ma rozpoznać jego odwołanie od wyroku.
i
i