Przyznał, że brutalnie GWAŁCIŁ i MORDOWAŁ dzieci. Dlaczego wciąż jest na wolności?!

2017-01-19 16:39

To wstrząsająca historia pedofila "Piotra", który przez wiele lat zwierzał się w sieci innym pedofilom ze swoich rzekomych zbrodni. Opisywał swoje porwania, gwałty i zabójstwa kilkuletnich dziewczynek, które miał popełnić - podaje Polsat News. Jego pierwsza ofiarą miała być 6-latka. Policja przez wiele lat prowadziła śledztwo w tej sprawie, jednak bezskutecznie. "Piotr" nadal jest na wolności, ma rodzinę, pracuje. Czy zbrodnie, o których opowiadał w sieci popełnił w rzeczywistości? Specjaliści twierdzą, ze tak. Zatem, dlaczego pedofil wciąż jest na wolności?

PODEJRZANY O PEDOFILIĘ I MORDERSTWO UCIEKŁ DO ROSJI?

i

Autor: reprodukcja Cezary Pecold

Do rozmów pedofila w sieci dotarła łódzka policja w 2006 roku, gdy rozpracowywała 40-osobową siatkę pedofilską. Wymieniali się dziecięcą pornografią i treściami zoofilskimi. To wtedy trafili oni na rozmowy "Piotra". Pedofil zwierzał się w korespondencjach ze swoich rzekomych zbrodni - miał porywać dzieci, faszerować je prochami, gwałcić, a nawet mordować w brutalny sposób. Jedną z pierwszych jego ofiar była 6-latka.

"Musiałem ją (swoją 6-letnią ofiarę - przyp. red.) podzielić na części. Bardzo wzruszające było to jak mała prosiła, aby jej nie zabijać" - pisał o zamordowaniu dziewczynki innemu pedofilowi. Wcześniej jego ofiarami miały być inne dzieci, które miał porywać, brutalnie gwałcić i porzucać. Wiadomo też, że planował kolejne zbrodnie.

W trakcie śledztwa pojawiło się podejrzenie, że "Piotr" mieszka na terenie Rosji. Polska policja zwróciła się do rosyjskiej z prośbą o współpracę. Niestety ta nie wykazała takiej chęci. W maju 2008 roku do akcji włącza się skandynawska policja, ponieważ mężczyzna logował się a terenie ich państwa. Szybko udało się ustalić, że "Piotr" to 51-letni Krzysztof P. pochodzący z Pabianic. W 2011 prokuratura postawiła mu zarzut rozpowszechniania pornografii dziecięcej. Dwa lata później wydano za nim list gończy, ale obowiązujący jedynie na terenie Polski.

Dlaczego prokuratura od razu nie wydała za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania? Wtedy jeszcze prokuratura nie znała miejsca pobytu Krzysztofa P., mimo że już dwa lata wcześniej policjanci z wydziału handlu ludźmi ustalili adres, miejsce pracy, a nawet numer telefonu komórkowego. Zatem, dlaczego te informacje nie zostały przekazane prokuraturze? - Najwyraźniej Krzysztofa P. uratowała biurokracja - mówi dziennikarka Polsat News. Funkcjonariusze wydziału poszukiwawczego z Pabianic, którzy badali te sprawę nie zajrzeli do tych informacji i do grudnia 2016 r. twierdzili, że nie wiadomo, gdzie przebywa. W 2013 roku prokuratura jednak zawiesiła sprawę, ponieważ według niej nie udało się ustalić miejsca pobytu Krzysztofa P..

Dziennikarka Polsat News, która zajęła się tą sprawą w ciągu dwóch tygodni ustaliła, gdzie przybywa, pracuje pedofil. Mężczyzna pracuje dla rosyjskiej firmy budowlanej, ma nową rosyjską rodzinę, występuje w tamtejszych mediach, w internecie, gdzie wypowiada się jako ekspert z zakresu budownictwa. Reporterce udało się nawet nawiązać z nim kontakt. Chętnie z nią rozmawiał, opowiadał o swojej rodzinie, dzieciach, ulubionych filmach. Miał się stawić na rozmowę z reporterami w biurze. Finalnie się nie pojawił. Jednak po pewnym czasie telefon P. zamilkł, a dziennikarze zostali wyrzuceni z biura P. w Petersburgu. Sprawą zainteresował się nawet Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, który 2 stycznia 2017 roku zarządził, aby sprawę poszukiwania Krzysztofa P. odwieszono i postawiono przed sądem, aby zweryfikować, czy jego opowieści są prawdziwe, czy jedynie fikcją stworzoną przez jego chorą wyobraźnię.

W ostatnich dniach Krzysztof P. wysłał korespondencję do Prokuratury w Łodzi, która sprawą się zajmuje. W liście ponoć odniósł się do stawianych mu zarzutów i podejrzeń. Śledztwo w sprawie morderstwa 6-latki, która miała paść ofiarą pedofila "Piotra" zostało wszczęte w środę, 18 stycznia. Jak podkreślił prokurator - ze względu na publikację w mediach.

Zobacz: OKRUTNE wyznanie pedofila-zabójcy: mała prosiła, by jej nie zabijać

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki