"Trzech kumpli" - wydawałoby się, że prosty film o przyjaźni trzech studentów polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim: Stanisławie Pyjasie, Bronisławie Wildsteinie i Lesławie Maleszce. A jednak dokument TVN wstrząsnął polską opinią publiczną. Okazało się, że za brutalne zabójstwo Stanisława Pyjasa w 1977 roku współodpowiedzialny może być jego przyjaciel, wieloletni agent SB, a po 1989 roku redaktor "Gazety Wyborczej" Lesław Maleszka.
O tym, że Maleszka był tajnym współpracownikiem "Ketmanem" wiadomo już od kilku lat. Ujawnił to jeden z "Trzech kumpli" Bronisław Wildstein. Jednak do tej pory bagatelizowano tę sprawę, a sam Wildstein - jak na ironię losu - jest do tej pory jedynym skazanym w związku ze śmiercią Stanisława Pyjasa. Od wczoraj wobec sprawy współpracy Maleszki nie można przejść obojętnie.
Maleszka wątpi, by jego donosy miały związek z zabójstwem Pyjasa, ale przyznaje, że bierze to pod uwagę. Na pytanie, dlaczego donosił, nie potrafi racjonalnie odpowiedzieć. "To jest doskonałe pytanie" - mówi tylko. Autorki filmu sugerują, że jako tajny współpracownik miał za zadanie odciągnąć Wildsteina od Pyjasa w czasie, gdy SB miała zamiar dokonać morderstwa.
Dlaczego w ogóle zginął Pyjas? Czyżby rozpoznał w przyjacielu agenta SB? Bronisław Wildstein uważa to za prawdopodobne. Znajomi Pyjasa mówią w filmie: "Staszek domyślał się, że ktoś donosi. Rzucał się na najbliższych kolegów z zarzutami. Był zaszczuty."
Za taką hipotezą przemawia fakt, że Maleszka był najcenniejszym agentem krakowskiej SB i tak bardzo wpływowym, że potrafił usunąć z SB swojego oficera prowadzącego Marka Szmigielskiego. A skutecznego agenta należy chronić. O tym, jak bardzo Maleszka był lojalny wobec swoich mocodawców świadczą nie tylko wypowiedzi samych esbeków, ale i to, że już następnego dnia po zabójstwie Pyjasa "Ketman" poszedł donieść, jak jego koledzy zareagowali na tę śmierć.
Zwłoki Stanisława Pyjasa znaleziono 7 maja 1977 roku w bramie jednej z krakowskich kamienic. Prokuratura umorzyła śledztwo, twierdząc, że Pyjas spadł ze schodów, choć wszystkie tropy prowadziły do bezpieki. Śledztwo kilkakrotnie wznawiano, lecz do tej pory nie udało się wskazać morderców. Film "Trzech kumpli" pokazuje, że z dużym prawdopodobieństwem można to zrobić, i to szybko, póki ludzie odpowiedzialni za tę brutalną śmierć jeszcze żyją.