Urzędnicy chcieli wreszcie przejąć nieruchomość. Na wszelki wypadek wraz z nimi przyjechała straż miejska. Spadkobiercy rodziny Gmurków powinni podpisać protokół zdawczo-odbiorczy części swojej działki, ale nie otworzyli urzędnikom drzwi.
- Przekażemy teraz sprawę miastu - mówi Małgorzata Gajewska (45 l.) z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych, która przybyła na miejsce. - To, że nikogo nie było w domu, nie blokuje dalszych działań. Urzędnicy mogą jeszcze raz zapukać, ale mogą też wejść z policją - zapowiada.
Latem urzędnicy wydali tzw. decyzję lokalizacyjną. Dzięki temu ZMID może przejąć teren, o który toczy się spór. Gdy buldożery wkroczą do akcji, właściciele posesji dostaną odszkodowanie.