Sami oceńcie, kim był płk Kukliński

2009-01-26 5:00

Pułkownik Kukliński wierzył w to, co zrobił i wierzył, że potomni ocenią to zgodnie z jego intencjami - mówi specjalnie dla nas Dariusz Jabłoński, twórca kinowego dokumentu "Gry wojenne".

"Super Express": - Polska mantra: Płk Kukliński - zdrajca czy bohater?

Dariusz Jabłoński: - W filmie "Gry wojenne" wypowiadają się zwolennicy i przeciwnicy pułkownika, są pokazane dokumenty. Moja odpowiedź nie ma znaczenia. Każdy Polak powinien sam sobie odpowiedzieć na to pytanie.

- Nie udało się panu skierować kamery na postać żywego pułkownika...

- Przez sześć lat powtarzał mi, że nie chce wpływać na to, jak go oceni historia. Wierzył w to, co zrobił i wierzył, że potomni ocenią to zgodnie z jego intencjami. Zdania nie zmienił, choć w końcu zgodził się pojawić przed kamerą. Zmarł, zanim do niego przyjechaliśmy.

- Do jednoznacznej historycznej oceny tej postaci droga jest chyba jeszcze bardzo daleka...

- Od blisko trzydziestu lat wszystkie odpowiedzi na temat "zdrajca czy bohater" wynikają bardziej z obrony własnych życiorysów niż z wiedzy na temat osoby płk. Kuklińskiego. Chciałem dyskusję podnieść na poziom faktów.

- Czy ci spośród nas, którzy uważają pułkownika za zdrajcę, mogą po obejrzeniu filmu zmienić zdanie? A co za tym idzie - również zdanie o gen. Jaruzelskim?

- Zależność Kukliński - Jaruzelski jest równaniem, które postawił sam generał.

- "Jeżeli płk Kukliński jest bohaterem, to kim ja jestem?"...

- No właśnie. I skoro gen. Jaruzelski wzywa do takiego wyboru, to należy odpowiedzieć na to wezwanie, patrząc na prawdę. Na prawdzie o przeszłości opiera się również budowanie przyszłości. Emocje, plotki, pomówienia, sugestie - wszystko to powinno ustąpić mowie faktów.

- Jak pan zapamiętał płk. Ryszarda Kuklińskiego z osobistych spotkań?

- Pierwsze wrażenie: olbrzymi kontrast pomiędzy rolą, jaką mu przypisywano - czy zwolennicy, czy przeciwnicy - a człowiekiem, jakiego zobaczyłem. Był bardzo delikatny, skromny, cichy... wręcz nieśmiały. Czarujący właśnie przez swoją bezbronność. Nie miał w sobie żadnej agresji, żadnej próby narzucania swojego myślenia. Wypaliłem: "To pan? To pan jest tym największym szpiegiem zimnej wojny?". Odpowiedział: "Ja nie jestem szpiegiem. Jestem żołnierzem. Zrobiłem to, co do mnie należało. I tylko tyle". To był antybohater w dobrym tego słowa znaczeniu.

- Jakie dokumenty zobaczymy w filmie?

- Z zespołem realizującym film odtajniliśmy tysiące stron dokumentów. W filmie jest wybór najważniejszych. To była ogromna, długotrwała praca. Na przykład dostęp do teczek - o których istnieniu wiedzieliśmy - był blokowany do końca, m.in. przez WSI, która powtarzała, że ze względu na interes państwa nie wolno ich odtajnić. Bardzo pomocne były archiwa CAW w Rembertowie i IPN oraz odtajnione przez ministra Sikorskiego dokumenty Układu Warszawskiego. Dotarliśmy do ważnych materiałów ze źródeł rosyjskich. Zdobyliśmy też twierdzę, o której wszyscy mówili, że nie uda nam się zobaczyć ani jednego papierka w niej zdeponowanego - archiwum CIA. Po raz pierwszy pokazujemy list, który pułkownik wysłał w 1972 roku z Wilhelmshaven, co potwierdza jego wersję wydarzeń - tzn, że sam zaproponował armii USA współpracę. Pokazujemy też oryginał dokumentu znanego jako zeszyt gen. Anoszkina, adiutanta marszałka Kulikowa.

- Dokument ten jest znany już z konferencji w podwarszawskiej Jachrance z 1997 roku...

- Ale wówczas wyciekło tylko pięć stron tych zapisków w postaci kopii. My mieliśmy dostęp do całości - do oryginalnych kilku zeszytów. Ich treść w odniesieniu do stanu wojennego można sprowadzić do krótkiego: tak, zrobimy stan wojenny, ale pod warunkiem, że wejdziecie, gdybyśmy natrafili na zbyt duży opór ze strony społeczeństwa. Powiem to "Super Expressowi" jako pierwszemu: prokuratura prowadząca proces gen. Jaruzelskiego zwróciła się do nas o przekazanie zebranych przez nas materiałów. To potwierdza ich znaczenie.

- Kogo zobaczymy w filmie?

- Nagraliśmy ponad 100 godzin rozmów. Dotarliśmy do najważniejszych świadków. Jest marszałek Kulikow, są sowieccy i polscy generałowie oraz te kilka osób, które pracowały z płk. Kuklińskim w CIA i w Pentagonie. Jest żona pułkownika.

- Do tych osób już docierali historycy i dziennikarze zajmujący się sprawą płk. Kuklińskiego...

- "Gry wojenne" w żaden sposób nie mieszczą się w szufladce: to już było. Pierwszy raz wypowiada się żona. A czy ktokolwiek widział marszałka Kulikowa, który mówi, że Jaruzelski prosił go o interwencję wojsk Układu Warszawskiego? Albo gen. Gribkowa, szefa Sztabu Generalnego Układu Warszawskiego, który mówi, że stan wojenny przygotowywano w polskim sztabie przy udziale jego i kilkunastu oficerów sowieckich, których wziął ze sobą, gdyż Polacy nie mieli doświadczenia? Albo pierwszego człowieka ze strony amerykańskiej, Waltera Langa, który spotkał się i rozmawiał z płk. Kuklińskim? A kto widział Amerykanów przyznających, że w przypadku konfliktu nie mieliby innego wyjścia, jak próbować zatrzymać wojska Układu Warszawskiego, zrzucając kilkaset ładunków nuklearnych na linii Wisły i Odry?

- Dlaczego radzieccy oficerowie opowiadają przed kamerą wersję wydarzeń sprzeczną z tą, której konsekwentnie trzyma się gen. Jaruzelski - ich towarzysz, przyjaciel. Podcinają gałąź, na której siedzi...

- Mimo admiracji wobec gen. Jaruzelskiego odrzucają wersję, że wprowadzając stan wojenny, uratował on Polskę przed ich interwencją.

- Często wobec pułkownika pojawia się zarzut , że za swoją działalność brał pieniądze...

- Działalność pułkownika może się komuś podobać albo nie, ale dokumenty i wypowiedzi w filmie "Gry wojenne" rozstrzygają ten problem jednoznacznie: płk. Kukliński nie pracował dla Amerykanów za pieniądze.

- Amerykańska premiera "Gier wojennych" odbyła się 11 grudnia 2008 roku w kwaterze głównej CIA w obecności m.in. dyrektora Centrali Wywiadu Michaela Haydena. Jak tam odebrano ten film?

- W wielu oczach były łzy, choć są to przecież ludzie pracujący w największej na świecie służbie wywiadowczej. Amerykanie twierdzą, że pułkownik być może ocalił świat przed wojną nuklearną. Podkreślali również gorzki także dla nich samych tragizm jego postaci. Bo gdy ustami Jerzego Urbana próbowano całkowicie go zdyskredytować, Amerykanie oficjalnie nie wystąpili w jego obronie. To podobno było uzasadnione politycznie, ale przecież tak czysto po ludzku płk Ryszard Kukliński został sam. Ale najważniejsze słowa usłyszałem z ust wdowy po pułkowniku: "Film ťGry wojenneŤ to historia życia mojego męża, a także mojego życia i naszych synów. Oglądając ten film, przypomniałam sobie zarówno piękne chwile spędzone razem, jak i te momenty naszego życia, które były pełne goryczy i cierpienia. Mimo że film został nakręcony po śmierci mojego męża, prawdziwie oddaje sens jego życia, jego osobowość i jego pasje".

Dariusz Jabłoński

Reżyser filmowy, scenarzysta i producent (m.in. "Fotoamator"). Był asystentem Krzysztofa Kieślowskiego

Zobacz zwiastun filmu "Gry wojenne"


Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki